Polska kłóci się z Rosją o żywność. Unia sprawdzi, kto ma rację. W Polsce jest teraz dwóch unijnych kontrolerów, którzy przyjechali tu - rutynowo - zbadać, czy wszystko jest w porządku. Ale Komisja Europejska nakazała, żeby przy okazji wzięli pod lupę naszą wschodnią granicę. I to, czy przestrzegamy umów z Rosją.
Inspektorzy mieli wrócić do Brukseli już jutro. Jednak zostaną jeszcze kilka dni i sprawdzą, czy Polska pilnuje tak jak powinna tej żywności, która tylko przez
nasz kraj przejeżdża w drodze do Rosji.
A wszystko dlatego, żeby mieć w ręku mocny argument. "Bylibyśmy silniejsi, gdybyśmy mieli pewność, że Polska spełnia wszystkie rosyjskie wymagania" - tłumaczył rzecznik Komisji Europejskiej Philip Tod.
Bruksela ma nam pomóc w rozmowach z Rosją, która cały czas nie chce wpuszczać do swoich sklepów naszej żywności. Już od ponad roku nasze mięso, warzywa i owoce nie mogą przejechać przez rosyjską granicę.
Powód? Polska nie spełnia wszystkich rosyjskich warunków sanitarnych. Przynajmniej zdaniem Moskwy. Tylko że we wrześniu sprawdzali to unijni kontrolerzy i stwierdzili, że wszystko jest w porządku. Ale to jeszcze za mało. Teraz wysłannicy z Brukseli zbadają, czy na pewno nie ma się do czego przyczepić w sprawie żywności, która tylko przejeżdża przez Polskę tranzytem. Jeżeli okaże się, że nie ma żadnych niedociągnięć, Rosja nie będzie już miała w zasadzie żadnych argumentów, żeby utrzymywać zakaz.
A wszystko dlatego, żeby mieć w ręku mocny argument. "Bylibyśmy silniejsi, gdybyśmy mieli pewność, że Polska spełnia wszystkie rosyjskie wymagania" - tłumaczył rzecznik Komisji Europejskiej Philip Tod.
Bruksela ma nam pomóc w rozmowach z Rosją, która cały czas nie chce wpuszczać do swoich sklepów naszej żywności. Już od ponad roku nasze mięso, warzywa i owoce nie mogą przejechać przez rosyjską granicę.
Powód? Polska nie spełnia wszystkich rosyjskich warunków sanitarnych. Przynajmniej zdaniem Moskwy. Tylko że we wrześniu sprawdzali to unijni kontrolerzy i stwierdzili, że wszystko jest w porządku. Ale to jeszcze za mało. Teraz wysłannicy z Brukseli zbadają, czy na pewno nie ma się do czego przyczepić w sprawie żywności, która tylko przejeżdża przez Polskę tranzytem. Jeżeli okaże się, że nie ma żadnych niedociągnięć, Rosja nie będzie już miała w zasadzie żadnych argumentów, żeby utrzymywać zakaz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz