Wszystko zaczęło się jeszcze na meczu miejscowego Śląska z Piastem Gliwice. Ale się nie wyszumieli na stadionie, bo potem chuligani wpadli na stację benzynową i chcieli dostać piwo. Dostać, a nie kupić! Potem, już z alkoholem pod pachą, wpakowali się do autobusu i zaczęli dyktować kierowcy, gdzie ma jechać. Gdy ten ich nie słuchał, chcieli mu wyrwać kierownicę.

Na szczęście wpadli wreszcie w ręce policji. Teraz o ich losie zdecyduje sąd. Być może wpakuje ich na trzy miesiące do aresztu.