Zgłoszenia trafiają do prokuratur w całej Polsce. Ich śledczy sprawdzają, czy dziwne przypadki zgonów faktycznie mogły mieć związek z podaniem choremu corhydronu. Jeśli uznają, że jest to prawdopodobne, przesyłają sprawę do Lublina.
W toku jest już kilkanaście postępowań. W tych wypadkach policja zdążyła już zebrać mocne dowody. Ale dane te jeszcze nie zdążyły dotrzeć do Lublina. A policja wciąż żmudnie szuka
kolejnych pacjentów, którym wypisano recepty na corhydron. W sumie chodzi o kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Aferę z podmienionym corhydronem opisał DZIENNIK. W jeleniogórskiej Jelfie do ampułek z lekiem na alergię i astmę dodano substancję zwiotczającą mięśnie. A podanie takiego specyfiku
astmatykowi, który właśnie dostał ataku, jest śmiertelnie groźne. Dlatego prokuratura bardzo serio traktuje każdą informację o śmierci pacjenta, który wcześniej dostał corhydron.