Posłanka zajechała drogę furgonetce, gdy zmieniała pas. Policja twierdzi, że Śledzińska-Katarasińska próbowała uciec. Sąd jednak uwierzył posłance, która mówi, że chciała tylko odjechać kawałek dalej po stłuczce, żeby zatrzymać się w bezpiecznym miejscu.

Kiedy policjanci kazali członkini Platformy dmuchać w alkomat, na wyświetlaczu pokazał się wynik 0,25 promila. Ale badanie przeprowadzono jeszcze dwa razy. I kolejne wyniki były niższe - 0,12 i 0,1 promila. Wystarczyło jednak pierwsze badanie, by policja skierowa sprawę do sądu. Bo w Polsce norma dopuszcza 0,2 promila alkoholu.

Jednak Śledzińska-Katarasińska nie składa broni i zapowiada odwołanie od wyroku. Przed sądem tłumaczyła, że nie piła żadnego alkoholu, a tylko zażyła lekarstwo. Posłanka nie próbowała wymigać się od odpowiedzialności. Nie ukrywała się za immunitetem. Zrzekła się go sama.