To oczywiście nie pierwsze takie złośliwości pod adresem polskich urzędników. Władze w Mińsku robią co mogą żeby utrudnić im kontakty z Polakami mieszkającymi na Białorusi. Podobnie było w przypadku wojewody podlaskiego. Jan Dobrzański wracał z Grodna, ze spotkania opłatkowego z nieuznawaną przez Mińsk szefową Związku Polaków, Angeliką Borys.
Na granicy był o 18.30. I dopiero ponad trzy godziny później mógł wjechać do kraju. Bo pogranicznicy twierdzili, że nie może skorzystać z dyplomatycznego pasa odpraw. Było to o tyle dziwne, że wojewodzie towarzyszył konsul polski z Grodna, Andrzej Krętowski. Białorusini nie podali żadnych powodów swojej odmowy. Według konsula, który ma wracać do Grodna, to zwykła złośliwość strony białoruskiej.
W tej sprawie w Mińsku interweniowało polskie MSZ.