Jeszcze nie wiadomo, dlaczego w autokarze pojawiły się płomienie. Wóz miał zaledwie dwa lata. Ale najważniejsze, że w pożarze rejsowego autobusu z Hrubieszowa do Warszawy nikt nie został ranny. To zasługa trzeźwego umysłu kierowcy.
Nad ranem kierowca zauważył, że z komory silnika wydobywa się dym. Natychmiast się zatrzymał i ewakuował 11 pasażerów. Uratował również ich bagaże. Ale na ugaszenie autobusu było już za późno. Spłonął doszczętnie. Dopiero wtedy pasażerowie uświadomili sobie, że gdyby nie kierowca, wszystko mogłoby się skończyć tragicznie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl