Prof. Andrzej Szwarc, dziekan Wydziału Prawa i Administracji UAM w Poznaniu, ma dosyć czytania kilkusetstronicowych, nudnych opracowań pisanych na koniec studiów. Proponuje rewolucyjną zmianę. Chce zlikwidowania wymogu pisania prac magisterskich - informuje DZIENNIK.
Pomysł przyniesie nie tylko oszczędność papieru. "Skończy z plagą plagiatów" - argumentuje profesor. Czy przyklaśnie mu minister nauki i
szkolnictwa wyższego?
Jego pomysł jest prosty. Zamiast rozwlekłej, o dużym stopniu ogólności pracy studenci pisaliby cztery mniejsze z bardzo konkretnych dziedzin danego kierunku studiów. "To zmuszałoby ich do większej samodzielności, bo im węższe zagadnienie opisujesz, tym mniej opracować na ten temat. Dzięki temu studenci nie powielaliby prac innych" - tłumaczy.
Wyeliminowanie zrzynania to jeden plus, a następne? "Takie rozwiązanie wyrabiałoby umiejętność wypowiadania się na piśmie, co teraz kuleje. Poza tym pozwalałoby studentom zdobyć głębszą wiedzę, bo musieliby porządnie zbadać cztery tematy z różnych dziedzin.Ukończenie studiów byłoby trudniejsze, ale ich ranga by wzrosła" - przekonuje Szwarc.
Jego pomysł jest prosty. Zamiast rozwlekłej, o dużym stopniu ogólności pracy studenci pisaliby cztery mniejsze z bardzo konkretnych dziedzin danego kierunku studiów. "To zmuszałoby ich do większej samodzielności, bo im węższe zagadnienie opisujesz, tym mniej opracować na ten temat. Dzięki temu studenci nie powielaliby prac innych" - tłumaczy.
Wyeliminowanie zrzynania to jeden plus, a następne? "Takie rozwiązanie wyrabiałoby umiejętność wypowiadania się na piśmie, co teraz kuleje. Poza tym pozwalałoby studentom zdobyć głębszą wiedzę, bo musieliby porządnie zbadać cztery tematy z różnych dziedzin.Ukończenie studiów byłoby trudniejsze, ale ich ranga by wzrosła" - przekonuje Szwarc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|