Pacjenci z sercowymi kłopotami z Gorzowa mogą odetchnąć. Nie zostaną bez opieki. Po wielogodzinnych negocjacjach lekarze zgodzili się pracować przed dwa miesiące na podstawie umowy-zlecenia. Od maja będą mieć kontrakty ze szpitalem.
"Do pracy wracamy od dzisiaj. Ja zostaję na dyżurze, a od jutra już normalny tryb pracy - według listy" - mówi kardiolog Wiesław Supiński. To dobre wiadomości, bo od wczoraj oddział kardiologiczny w Gorzowie w zasadzie był zamknięty. Najciężej chorych pacjentów przewieziono do Nowej Soli.
Wszystko przez kłótnię o pieniądze. Gorzowscy kardiolodzy złożyli wypowiedzenia, kiedy nowy dyrektor szpitala zapowiedział, że nie będzie respektował ich ustaleń z poprzednią dyrekcją. Argumentował, że szpitala zadłużonego na 300 mln złotych nie stać na podniesienie płac. W konflikcie mediował dziś szef Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu prof. Marian Zembala. Lekarze zgodzili się wrócić do pracy. Nie ujawniono jednak dokładnych warunków porozumienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl