Szli sobie spokojnie ulicą Przemysłową w Łodzi. Nagle rzucił się na nich pies - niezwykle agreywny amstaff, który szczękami może miażdżyć kości. Na szczęście rany kobiety i mężczyzny nie są rozległe. Ale i tak trafili do szpitala.
47-letniego właściciela groźnego psa zatrzymali policjanci. Ten jednak mówi, że znalazł zwierzę kilka dni temu i postanowił się nim zaopiekować. Ale dlaczego spuścił je ze smyczy? Na to już odpowiedzieć nie potrafi. Gdyby tego nie zrobił, amstaff nie rzuciłby się na 43-letniego mężczyznę i 59-letnią kobietę. Oboje mają pogryzione dłonie. Trafili do szpitala.
Pies jest teraz na obserwacji w schronisku. Nie wiadomo nawet, czy był szczepiony. Jego właściciel ma już zarzut narażenia ludzi na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia. Może pójść do więzienia nawet na trzy lata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl