Hipotezę o kolegach z celi bardzo poważnie biorą pod uwagę policjanci - dowiedziała się RMF. Policja już trzy razy namierzyła kryjówkę terroryzującego Szczecin bandyty, jednak on zawsze uciekał. Najwyraźniej ktoś go ostrzegł.
O świcie na policję zadzwoniła osoba, która skojarzyła portret pamięciowy poszukiwanego Stanisława Antczaka z mężczyzną, którego widziała nad morzem w Świnoujściu. Policjanci nie zastanawiali się długo i ruszyli przeczesywać ten rejon.
Łatwo nie było, bo są tam umocnienia z czasów wojny. I mnóstwo bunkrów. Wszystkie zostały bardzo dokładnie sprawdzone i nic. Ani śladu "snajpera" - mówi dziennikowi.pl rzeczniczka policji w Świnoujściu, Ewa Bugajna. Akcja była naprawdę na dużą skalę. Policję wspomagali w poszukiwaniach strażnicy graniczni i miejscy.
Stanisław Antczak kryjąc się przed pościgiem, ciągle zmienia wygląd. Wcześniej uciekł z więzienia. Do tej pory zranił z broni z celownikiem laserowym dwie osoby, a osiem napadł.