Dziennik Gazeta Prawana logo

Były kapelan: Nie potępiam chorego, który prosi o śmierć

12 października 2007, 15:51
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Nieuleczalnie chory Janusz Świtaj z Jastrzębia Zdroju prosi sąd o zgodę na eutanazję. Mężczyzna chce, by po śmierci jednego z rodziców odłączono go od aparatury, bez której nie może żyć. Ksiądz Andrzej Żołyniak, który był świadkiem trzech tysięcy śmierci, w rozmowie z dziennikiem.pl podkreśla, że to Bóg daje i odbiera życie.

Był ksiądz świadkiem bardzo wielu śmierci. Towarzyszył ksiądz umierającym w hospicjum i szpitalach. Bardzo często byli to nieuleczalnie chorzy ludzie. Jaki jest księdza komentarz do kontrowersyjnej sprawy Janusza Świtaja z Jastrzębia Zdroju, który poprosił sąd o zgodę na eutanazję?

Oczywiście łatwo nam - ludziom zdrowym - dyskutować o tej sprawie, ale ona niewątpliwie zupełnie inaczej wygląda z perspektywy tak zwanego łóżka szpitalnego, w momencie kiedy człowieka dotyka cierpienie. To jest jeden aspekt, ten ludzki. Bo my radzimy w tej sprawie, dyskutujemy o niej, ale tak do końca nie potrafimy bez osobistego doświadczenia wczuć się w rolę rodziców tego człowieka, ich bezradność, wczuć się w niego samego. Bardzo mnie boli, jak słyszę, że ta rodzina ma tak mało pomocy. Tam przychodzi pielęgniarka tylko dwa razy w tygodniu. Trzeba zapytać, czy państwo, Kościół, nie powinny otaczać większą opieką ludzi nieuleczalnie chorych i ich rodzin. I nawet nie chodzi o samą pomoc medyczną, ale o towarzyszenie, o uświadomienie im ich wartości, znaczenia w życiu rodzinnym i społecznym.

Kiedy byłem dzieckiem, zmarł mój ojciec - przez dwa lata sparaliżowany, przykuty do łóżka - znajomi po śmierci ojca przytulali mnie i mówili, że to dobrze, bo już nie cierpi. A on był mój i chociaż ze względu na jego chorobę niewiele go rozumiałem, to codziennie - przybiegając ze szkoły - wtulałem się w niego. Czy pomimo cierpienia jego życie było bez sensu?

A co z kwestią wiary?

Ja głęboko wierzę, że to Bóg jest dawcą życia i śmierci. I ten pierwiastek życia, który w sobie nosimy, to jest ten dar, który od Niego otrzymujemy, i ten dar, który w pewnym momencie do Niego powraca..

Proszę księdza, ale Janusz Świtaj powołuje się na Jana Pawła II, który - jak twierdzi chory - prosił, żeby nie podłączać go do aparatury medycznej, kiedy umierał.

W swoim życiu miałem doświadczenie około trzech tysięcy śmierci. Towarzyszyłem tym, którzy przechodzili "na tamtą stronę" w hospicjum i szpitalach. Każdemu człowiekowi należy się godne życie i poszanowanie jego wartości. Bez względu na to, kim ten człowiek jest, jaki ma kolor skóry, jakiego jest wyznania. Każdemu człowiekowi też należy się godna śmierć. Nie chcę wchodzić w rozważania na temat śmierci Jana Pawła II, bo nie wiem, na ile była to prośba o niepodłączanie go do aparatury medycznej, a na ile było to przyjęcie cierpienia przez papieża. Żeby nie łagodzić tego, co wynika ze stanu samego cierpienia. Jest niewątpliwie nauka Kościoła, która mówi o przyjęciu krzyża. To są słowa Chrystusa: "Jeśli ktoś chce mnie naśladować, niech weźmie swój krzyż".

A tym największym krzyżem, jaki człowiek otrzymuje, niewątpliwie jest krzyż cierpienia. Ze swojego doświadczenia wiem, że człowiek w obliczu takiego cierpienia jest najczęściej bardzo bezradny. I ono go przerasta.

Czy ksiądz potępia Janusza Świtaja?

Gdybym go potępiał, byłbym okrutnikiem. Przez wiele lat pracowałem i rozmawiałem z nieuleczalnie chorymi ludźmi. Doświadczyłem wiele cierpienia i śmierci, przy których byłem. I w momentach kiedy wydawało się, że jeszcze jest to czas odległy, to było tak, że chorzy mówili: "Dobrze, żeby się to skończyło, ja już tego nie zniosę, ja już tego nie wytrzymam". Natomiast w momencie kiedy przychodziła śmierć, to łapali kurczowo za rękę i patrzyli głęboko w oczy, zadając pytanie: "Dlaczego muszę umrzeć?". W takim momencie to są sprawy, które są zupełnie niewytłumaczalne.

Głęboko w to wierzę, że życie - niezależnie od tego, jaki będzie miało ten fizyczny wymiar - jest największym darem, największym skarbem, jaki człowiek posiada. Choremu z Jastrzębia starałbym się ciągle i na nowo uświadamiać, że - być może brzmi to paradoksalnie - Bóg jest miłością. I że ten człowiek zmierza do tego Boga, od którego wyszedł.

Może ktoś powiedzieć pobożne słowa jakiegoś księżula - ja głęboko wierzę, że cierpienie Pana Janusza ma sens i wartość. Dla kogo? Dla mnie, bo doświadczając Jego cierpienia chociażby przez obraz telewizyjny, doceniam wartość życia. W Panu Januszu podziwiam siłę Jego wiary.

Ksiądz Andrzej Żołyniak - twórca hospicjów, wieloletni kapelan szpitalny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj