Stanisław Antczak wciąż wymyka się policji. Według śledczych, informacje o pościgu czyta w internecie. W sieci też sprzedawał rzeczy skradzione podczas włamań do domów w Szczecinie. Udało się odzyskać sporo przedmiotów od ludzi, którzy je kupili.
"Snajper" postrzelił do tej pory dwie osoby. Obie z tej samej broni. W Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym w Warszawie ustalono, że to pistolet marki Smith and Wesson. Ma celownik laserowy. Według policjantów, Antczak teraz się przyczaił, żeby przeczekać polowanie na niego. Ukrył się gdzieś daleko od nawet najbardziej zaufanych ludzi. Ale zdaniem śledczych, raczej nie ma zamiaru uciekać za granicę. Na wszelki wypadek jednak Straż Graniczna i celnicy pilnie się przyglądają wszystkim ludziom kręcącym się przy granicy.
Policjanci uważają, że "Snajper" nie strzela na oślep, ale tylko kiedy czuje się zagrożony. Podobno w trakcie jednego z napadów podał kobiecie wodę i lekarstwa, gdy ta zasłabła.
Za pomoc w odnalezieniu Stanisława Antczaka "Fakt" wyznaczył 10 tys. złotych nagrody. W sumie za informację o nim można dostać dwukrotnie wyższą sumę.