Epoka, kiedy młodzi ludzie masowo symulowali, żeby tylko wyłgać się od wojska, minęła bezpowrotnie. A i tak brakuje poborowych. Według "Dziennika Polskiego", często niemożliwe jest skierowanie do służby nawet jednego procenta z tych, którzy dostali kategorię "A". Najczęściej nie ma ich w kraju, bo pracują za granicą albo studiują w Polsce. Spośród dwóch tysięcy tegorocznych poborowych z Małopolski tylko 60 może zostać skierowanych do jednostek.
Major Krzysztof Janikowski z Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Krakowie opowiada: "Problem jest duży; kilka lat temu, żeby powołać jednego poborowego do służby, wystarczyło
wezwać dwóch lub trzech. Teraz musimy wzywać 12-13 lub nawet 17".
Warto pamiętać, że nie ma już granicy wieku, po przekroczeniu którego automatycznie przechodzi się do rezerwy.