Powstaje koalicja na rzecz weryfikacji oznakowania na naszych drogach. Cel: wyrzucić niepotrzebne znaki, a najniebezpieczniejsze miejsca dobrze oznakować. Inicjatywę gorąco popiera Piotr Jędrzejczak, ojciec naszej pływaczki Otylii - pisze DZIENNIK.
Ciągnące się zbyt długo zakazy wyprzedzania czy wykluczające się nawzajem nakazy - nie ma kierowcy, który nie usunąłby jakiegoś znaku. Specjaliści nie mają
wątpliwości: na drogach panuje ogromny bałagan. I chodzi nie tylko o bezsensownie ustawiane znaki, ale też o niebezpieczne miejsca, na których nie ma żadnego ostrzeżenia.
Dokładnie tak jak w Miączynie (Mazowieckie), gdzie półtora roku temu wypadek miała Otylia Jędrzejczak. "Na z pozoru płaskim odcinku drogi jest niedostrzegalne dla przeciętnego kierowcy wzniesienie, które powoduje, że na odcinku ok. 300 m nie widać świateł auta jadącego z naprzeciwka" - mówi Janusz Gryglewski, biegły sądowy, który rekonstruował wypadek Otylii Jędrzejczak. "Tam powinien być zakaz wyprzedzania" - dodaje.
Pomysłodawcą stworzenia koalicji jest Stowarzyszenie Alter Ego, które zajmuje się pomocą ofiarom wypadków drogowych. "Będą w niej policjanci, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, firmy ubezpieczeniowe, największe floty" - wylicza Janusz Popiel, prezes Alter Ego. Do koalicji chce włączyć się również Piotr Jędrzejczak. I choć przed zakończeniem procesu córki o spowodowanie śmiertelnego wypadku, nie chce wypowiadać się na temat feralnego miejsca na trasie Warszawa - Płock, to podkreśla, że jako kierowca na co dzień spotyka się z absurdami drogowymi.
O tym, że nie jest dobrze, świadczą coroczne raporty policyjne z przeprowadzanych przez funkcjonariuszy drogówki przeglądów dróg. Tylko podczas wiosennego przeglądu w 2006 r. znaleźli oni ponad 70 tys. nieprawidłowości, a skontrolowali jedynie 53 proc. dróg. Najczęstsze to m.in. brak znaków określających zasady pierwszeństwa (4837 nieprawidłowości), uszkodzone strzałki kierunkowe (3792) czy nieusuwanie znaków po zakończeniu robót drogowych (1305).
Dokładnie tak jak w Miączynie (Mazowieckie), gdzie półtora roku temu wypadek miała Otylia Jędrzejczak. "Na z pozoru płaskim odcinku drogi jest niedostrzegalne dla przeciętnego kierowcy wzniesienie, które powoduje, że na odcinku ok. 300 m nie widać świateł auta jadącego z naprzeciwka" - mówi Janusz Gryglewski, biegły sądowy, który rekonstruował wypadek Otylii Jędrzejczak. "Tam powinien być zakaz wyprzedzania" - dodaje.
Pomysłodawcą stworzenia koalicji jest Stowarzyszenie Alter Ego, które zajmuje się pomocą ofiarom wypadków drogowych. "Będą w niej policjanci, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, firmy ubezpieczeniowe, największe floty" - wylicza Janusz Popiel, prezes Alter Ego. Do koalicji chce włączyć się również Piotr Jędrzejczak. I choć przed zakończeniem procesu córki o spowodowanie śmiertelnego wypadku, nie chce wypowiadać się na temat feralnego miejsca na trasie Warszawa - Płock, to podkreśla, że jako kierowca na co dzień spotyka się z absurdami drogowymi.
O tym, że nie jest dobrze, świadczą coroczne raporty policyjne z przeprowadzanych przez funkcjonariuszy drogówki przeglądów dróg. Tylko podczas wiosennego przeglądu w 2006 r. znaleźli oni ponad 70 tys. nieprawidłowości, a skontrolowali jedynie 53 proc. dróg. Najczęstsze to m.in. brak znaków określających zasady pierwszeństwa (4837 nieprawidłowości), uszkodzone strzałki kierunkowe (3792) czy nieusuwanie znaków po zakończeniu robót drogowych (1305).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl