To właśnie kobieta, do której drzwi po północy zapukał mężczyzna, zawiadomiła policję. Mundurowi zobaczyli makabryczny widok. "Zmasakrowana dziewczynka miała rozbitą głowę i mnóstwo śladów po ciosach siekierą" - opowiada dziennikowi.pl Katarzyna Witkowska z Komendy Wojewódzkiej Policji we Włocławku.

Przed drzwiami mieszkania stała kobieta, wewnątrz siedział mężczyzna - oboje byli pijani. Na początku kobieta przekonywała policjantów, że na podłodze nie leży dziewczynka, a manekin. Potem wskazała także na zakrwawioną siekierę, której użył jej mąż. On powtórzył, że zabił diabła. Miał prawie 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Jak to się stało, że czteroletnie dziecko trafiło do domu oprawców? Przyprowadzili je tam sami rodzice. Około ósmej wieczorem zostawili córkę pod opieką znajomego małżeństwa. "Sami dziś rano mieli zacząć nową pracę dorywczą" - tłumaczy Katarzyna Witkowska. I dodaje, że dziś policja będzie przesłuchiwać małżeństwo, by jak najszybciej postawić im zarzuty i wystąpić z wnioskiem o aresztowanie. Na razie jednak oprawcy czterolatki nie są w stanie rozmawiać z policją. Wciąż trzeźwieją.