Wszystko potoczyło się lawinowo. W ubiegły wtorek wielki znawca muzyki i doskonały dziennikarz Bogusław Kaczyński przestał nagle widzieć i mówić, a jego członki dotknął kompletny paraliż. Gdyby nie pomoc przyjaciółki, nie byłby w stanie wezwać nawet karetki.
Kiedy w jego mieszkaniu na warszawskim Wilanowie pojawili się lekarze, wszystko stało się jasne: to udar. Dziś legenda telewizji leży na oddziale neurologicznym i
odzyskuje siły. Uśmiechnięty i opalony mówi, że planuje szybko opuścić klinikę. Ale bezwładna ręka i noga oraz opadający prawy kącik ust zdradzają, że Bogusław Kaczyński ma za sobą
chwile grozy - pisze "Fakt".
"Cały czas byłem świadomy i ze wszystkiego zdawałem sobie sprawę. Słyszałem, co mówią lekarze. Wiedziałem, że zabierają mnie do szpitala. Ale czułem, że jestem od tego daleko. Miałem taką pustkę w sobie. W ogóle się nie bałem. Po prostu nie myślałem" - wspomina Bogusław Kaczyński.
"Przez pierwsze dwa dni w szpitalu zupełnie nie mówiłem. Nie byłem w stanie sformułować ani jednego słowa. Pani ordynator oddziału neurologicznego, na którym leżę, powiedziała mi wtedy, żebym spokojnie czekał. <Panie Bogusławie, lada chwila obudzi się pan i będzie pan mówił> - wyjaśniła mi. I rzeczywiście tak się stało. Dwa dni później zacząłem mówić" - opowiada dalej.
Teraz dziennikarz czuje się coraz lepiej. Nie ma już problemów z mową. Ale wciąż ma niedowład prawej ręki i nogi. Dlatego zaczął już rehabilitację.
"Cały czas byłem świadomy i ze wszystkiego zdawałem sobie sprawę. Słyszałem, co mówią lekarze. Wiedziałem, że zabierają mnie do szpitala. Ale czułem, że jestem od tego daleko. Miałem taką pustkę w sobie. W ogóle się nie bałem. Po prostu nie myślałem" - wspomina Bogusław Kaczyński.
"Przez pierwsze dwa dni w szpitalu zupełnie nie mówiłem. Nie byłem w stanie sformułować ani jednego słowa. Pani ordynator oddziału neurologicznego, na którym leżę, powiedziała mi wtedy, żebym spokojnie czekał. <Panie Bogusławie, lada chwila obudzi się pan i będzie pan mówił> - wyjaśniła mi. I rzeczywiście tak się stało. Dwa dni później zacząłem mówić" - opowiada dalej.
Teraz dziennikarz czuje się coraz lepiej. Nie ma już problemów z mową. Ale wciąż ma niedowład prawej ręki i nogi. Dlatego zaczął już rehabilitację.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|