Jaruś z Wolina jest już pod dobrą opieką - u swojej babci. Do mamy nie wróci, bo ta od dziś nie ma prawa się nim opiekować. Za to, że miesiąc temu była tak pijana, że synek o mało przez nią nie zamarzł.

Kobieta piła alkohol, gdy chłopiec wyszedł z domu boso, ubrany tylko w porwaną piżamkę. Był ośmiostopniowy mróz. Zanim dziecko upadło z wyczerpania, przeszło boso 1,5 km. Znalazł je mieszkaniec pobliskiej wsi. Chłopiec miał poważnie odmrożone nogi, ale lekarze uratowali je przed amputacją.

Utrata praw rodzicielskich to niejedyna kara dla matki Jarusia. Kobieta odpowie przed sądem także za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka i znęcanie się nad nim. Grozi jej 10 lat więzienia.