"Jedyną cenzurą jest autocenzura samych artystów" - tak Marcin Wolski, scenarzysta opolskiej imprezy i doradca prezesa TVP, komentuje rewelacje Daukszewicza. Wolski nie wie, kto rozmawiał w tej sprawie z satyrykiem, ale zapewnia, że z pewnością nie był to ktoś z Telewizji Polskiej.
Szefowie TVP zapowiedzieli, że chcą z Daukszewiczem jak najszybciej wszystko wyjaśnić. Wiadomo jednak, że podczas Kabaretonu zabraknie nie tylko Daukszewicza, ale także kabaretów: Ani Mru Mru, Kabaretu Moralnego Niepokoju czy Neonówki oraz Marcina Dańca i Jerzego Kryszaka.
To telewizja także próbuje tłumaczyć - okazuje się bowiem, że większość z tych kabaretów wystąpi podczas festiwalu TopTrendy, organizowanego przez Polsat w Sopocie. Impreza Polsatu odbędzie się tydzień wcześniej niż festiwal opolski. Dlatego TVP nie chciała robić powtórki z Polsatu.
Za to zapowiada, że większość z "nieobecnych" w Opolu, pojawi się podczas imprezy z okazji 750-lecia Krakowa, a ich występy będą transmitowane w "Dwójce".
Zamieszanie z kabaretami skomentował też premier. Jarosław Kaczyński nie wierzy, że satyrykom, którzy mieli występować w kabaretonie podczas festiwalu w Opolu sugerowano, żeby nie śmiali się z władzy. "Uważam, że to jest jedna z licznych nieprawdziwych informacji rozpowszechnianych w tej chwili w Polsce" - powiedział szef rządu.