Wianek z żywych kwiatów i skromna biała sukienka - tak ubrana do Pierwszej Komunii Świętej przystąpiła Magdalena Maria, córka posła Artura Zawiszy z Prawicy Rzeczypospolitej. Uroczystość była bardzo nietypowa, bo mszę odprawiano po łacinie. "Chcieliśmy, żeby córa dobrze zapamiętała to wyjątkowe wydarzenie" - tłumaczy dumny tata poseł.
Uroczystość, w której brało udział tylko czworo dzieci, odbyła się w kościele św. Benona prowadzonym przez redemptorystów na Nowym Mieście w Warszawie - pisze
"Fakt". To właśnie tu spotykają się konserwatywni politycy prawicy, m.in. Marek Jurek i właśnie Artur Zawisza. I tu też Madzia miała swoje święto.
"Chcieliśmy, żeby komunia córki odbyła się w tradycyjnym obrządku, bo takie nabożeństwo jest bardziej wytworne i wywołuje mocniejsze przeżycia duchowe" - tłumaczy Zawisza. "Madzię do komunii przygotowywałem sam. Chodzi do pierwszej klasy ale uznaliśmy, że jest już wystarczająco dojrzała" - nie kryje dumy poseł.
A tata z córką mieli się czego uczyć, bo w kościele św. Benona msze odprawiane są po łacinie. "Córka oczywiście podstawowe zwroty i formułki zna na pamięć, a te trudniejsze czytała z książeczki" - opowiada "Faktowi" Zawisza.
Sama msza była wyjątkowa, ale później wszystko się potoczyło już zwyczajowo, tak jak prawie w każdym polskim domu. Rodzina Zawiszów udała się na obiad do restauracji "Sarmacja", gdzie goście raczyli się specjałami polskiej kuchni. Była też masa komunijnych prezentów, ale nie od rodziców.
"Umówiliśmy się z córką, że prezent kupimy później, gdy już się zastanowi, co chce dostać" - tłumaczy Artur Zawisza. Najlepszym prezentem dla Madzi może być jednak coś całkiem innego. Poseł Zawisza przestał już być szefem bankowej komisji śledczej. "Nareszcie będę miał więcej czasu dla dzieci" - cieszy się polityk.
"Chcieliśmy, żeby komunia córki odbyła się w tradycyjnym obrządku, bo takie nabożeństwo jest bardziej wytworne i wywołuje mocniejsze przeżycia duchowe" - tłumaczy Zawisza. "Madzię do komunii przygotowywałem sam. Chodzi do pierwszej klasy ale uznaliśmy, że jest już wystarczająco dojrzała" - nie kryje dumy poseł.
A tata z córką mieli się czego uczyć, bo w kościele św. Benona msze odprawiane są po łacinie. "Córka oczywiście podstawowe zwroty i formułki zna na pamięć, a te trudniejsze czytała z książeczki" - opowiada "Faktowi" Zawisza.
Sama msza była wyjątkowa, ale później wszystko się potoczyło już zwyczajowo, tak jak prawie w każdym polskim domu. Rodzina Zawiszów udała się na obiad do restauracji "Sarmacja", gdzie goście raczyli się specjałami polskiej kuchni. Była też masa komunijnych prezentów, ale nie od rodziców.
"Umówiliśmy się z córką, że prezent kupimy później, gdy już się zastanowi, co chce dostać" - tłumaczy Artur Zawisza. Najlepszym prezentem dla Madzi może być jednak coś całkiem innego. Poseł Zawisza przestał już być szefem bankowej komisji śledczej. "Nareszcie będę miał więcej czasu dla dzieci" - cieszy się polityk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|