Dziennik Gazeta Prawana logo

ZUS nie chce oddać pieniędzy emerytce

13 października 2007, 15:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pani Halina nie potrafi powiedzieć, ile razy była w urzędzie i ile godzin spędziła przed drzwiami gabinetów, czekając, aż jakiś urzędnik zechce ją przyjąć. Ciągle słyszała to samo: "Emerytura jest naliczona prawidłowo, my się nie mylimy". Gdy jednak pani Halina postraszyła ich sądem, urzędnicy ZUS-u policzyli raz jeszcze. I okazało się, że przez siedem lat ZUS wypłacał za mało.

ZUS musiał więc oddać pani Halinie to, co jej się należało. Ale oddał nie wszystko. "Przez tyle lat ZUS nie chciał przyznać się do złodziejstwa, a zrobił to dopiero wtedy, gdy wynajęłam prawnika. Już prawie się poddałam, ale w końcu to przecież ja wypracowałam sobie emeryturę. Te pieniądze mi się należą, to żadna łaska ZUS-u, że mi je co miesiąc wypłaca" - opowiada "Faktowi" rozgoryczona Halina Sawicka z Elbląga.

W 2000 roku minęło 38 lat jej zawodowej pracy, a ponieważ skończyła 55 lat, złożyła do ZUS-u wniosek o emeryturę. Pani Halina spełniała wszystkie warunki, więc ją dostała: 1078 złotych na rękę.

"Od początku ta kwota wydawała mi się za niska. Ja całe życie dobrze zarabiałam, więc powinnam mieć wyższą" - mówi "Faktowi" pani Halina, która zaczęła dochodzić w urzędzie, jak to w końcu jest. Dzwoniła, pisała, pytała i za każdym razem słyszała, że wszystko jest w porządku. Ale w porządku nie było, a przekonana o tym kobieta postanowiła poprosić o pomoc prawnika.

Doradca sporządził wyliczenie, pismo złożył w imieniu pani Haliny w ZUS-ie. Oficjalne pismo, sporządzone w fachowym języku i opatrzone kilkoma pieczątkami, rozpętało burzę. Urzędniczy przypomnieli sobie nagle proste zasady matematyki. Policzyli wszystko od początku, ale tym razem porządnie. I okazało się, że emerytura pani Haliny powinna być wyższa o ponad 120 zł.

Rocznie ZUS "zaoszczędzał" na niej prawie 1600 zł, a w ciągu siedmiu lat uzbierało się ponad 11 tys. zł. Ale myli się ten, kto pomyśli, że ZUS wszystko zwrócił. Pani Helena nie zobaczyła tych pieniędzy. Dostała tylko 4687 złotych plus 849 złotych odsetek.

"Oddali mi tylko wyrównanie za trzy lata wstecz, bo podobno takie mają prawo. Ja tego nie rozumiem" - mówi pani Halina. "A gdybym tak dała spokój, gdybym im uwierzyła? Do dziś nie zobaczyłabym złamanego grosza" - dodaje przekonana, że ludzi dostających za małe emerytury jest bardzo wielu. "Nie wierzę, że mogli pomylić się tylko ten jeden, jedyny raz. To niemożliwe" - mówi pani Halina.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj