Dziennik Gazeta Prawana logo

Pierwsze czytanie ustawy o telepracy

5 listopada 2007, 23:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Choć jeszcze za wcześnie, by świętować, ale wczorajsza debata sejmowa i pierwsze czytanie projektu ustawy o telepracy to milowy krok w kierunku spełnienia marzeń tysięcy Polek, które chcą łączyć życie rodzinne z pracą zawodową - pisze DZIENNIK. Te marzenia są realne.

Od kilku miesięcy na naszych łamach prowadzimy akcję "Matka Polaka Pracująca", a nasza dziennikarka, Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, swoje teksty pisze w domu, zajmując się jednocześnie ponadroczną córeczką Martą. I ta forma telepracy sprawdza się świetnie. Niestety, nie wszyscy są do niej przekonani.

Z najnowszego raportu Pracowni Badań Społecznych wynika, że telepraca jawi się Polakom jako działalność niepewna, kiepsko płatna, polegająca głównie na nagabywaniu ludzi przez telefon. Pracownia zbadała 1000 różnej wielkości przedsiębiorstw.

Okazuje się, że telepracowników najczęściej zatrudniają małe firmy. Najchętniej z województw: małopolskiego, podkarpackiego, podlaskiego, pomorskiego, śląskiego i mazowieckiego. Telepracownicy zajmują się tam grafiką komputerową, księgowością, doradztwem prawnym, handlem.

Firmy, które zdecydowały się na telezatrudnienie, najczęściej chciały w ten sposób zwiększyć efektywność, zaoszczędzić na kosztach związanych z prowadzeniem biura, płacić mniejsze podatki lub zapewnić sobie fachowców, którzy byliby nie do pozyskania w tradycyjny sposób.

A dlaczego telepracę wybierali pracownicy? Najczęściej by móc pracować w komfortowych, domowych warunkach, połączyć życie prywatne z zawodowym, samodzielnie dysponować swoim czasem.

Pracodawcy i pracownicy dostrzegają jednak bariery dla rozwoju telepracy. Między innymi niejasne prawodawstwo, drogie usługi informatyczne. Wśród zbadanych przedsiębiorstw tylko 16 proc. stosuje u siebie telepracę, a co piąte rozważa jej wprowadzenie. Reszta nawet o tym nie myśli. Natomiast firmy, które telepracę już wprowadziły, zdecydowanie chcą rozszerzać jej zakres.

O tym wszystkim dyskutowano wczoraj w Sejmie podczas pierwszego czytania projektu ustawy o telepracy. Politycy byli zgodni, że konieczne jest jasne zdefiniowanie w przepisach, czym jest telepraca i że jedyne, co różni ją od zatrudnienia tradycyjnego, to miejsce wykonywania.

"Ta ustawa to gest wobec kobiet, które chcą pracować i mieć dzieci" - mówiła Izabela Jaruga-Nowacka z SLD. A posłanka PiS Beata Mazurek dodała: "Umożliwi ona aktywację zawodową kobiet, o której tak często mówi się na łamach DZIENNIKA. Nie oszukujmy się, to właśnie te publikacje sprawiły, że tak szybko zajęliśmy się tym tematem".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj