W nocy z soboty na niedzielę pił alkohol na imprezie, a nad ranem usiadł za kierownicą. 26-letni Paweł Z pędził przez szczecińskie ulice, pewny swoich umiejętności. W końcu miał prawo jazdy kategorii A, B i C.

Na ulicy Łukasińskiego w Szczecinie górą był jednak alkohol. Samochód wypadł z drogi, trafił w ogrodzenie jednego z domów, a potem wjechał w stojący obok barak. Pech chciał, że w środku znajdowała się dwójka mężczyzn, którzy po uderzeniu samochodu, zginęli na miejscu. Jeden z nich był stróżem, który pilnował pobliskiej budowy, a drugi to jego kolega.

Mającemu 1,7 promila we krwi Pawłowi Z. nic się nie stało. Za zmasakrowanie swoim samochodem dwójki niewinnych osób grozi mu teraz do 12 lat więzienia.