Rozpędzone bmw prowadzone przez Patryka K. wpadło w poślizg i na zablokowanych kołach sunęło prosto na słup oświetleniowy. Siła uderzenia była tak ogromna, że kilkumetrowa latarnia złamała się jak zapałka - pisze "Fakt".
Samochód przefrunął na przeciwległy pas ruchu i stanął w płomieniach. Ogłuszony uderzeniem kierowca próbował wydostać się z wraku. Liczyła się każda sekunda, bo wypełniony po brzegi paliwem bak w każdej chwili mógł eksplodować.
Na szczęście kierowca zdołał wyczołgać się z wraku auta. W chwilę później na miejscu pojawiła się policja i straż pożarna. Funkcjonariusze przecierali oczy ze zdumienia, nie mogąc uwierzyć, że kierowca wyszedł z kraksy cało. Natychmiast przetransportowano go śmigłowcem do szpitala. Jego życiu nic już nie zagraża - dowiedział się "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|