Takie wypadki czasem prowadzą do katastrof lotniczych. Ale żeby ptak spowodował wypadek na drodze? A właśnie tak się stało pod Białymstokiem. Jaskółka, która wleciała do kabiny furgonetki, tak wystraszyła kierowcę, że wpadł w poślizg i wywrócił auto. Mężczyźnie nic się nie stało. Ptak zginął na miejscu.
Mężczyzna jechał z Sokółki do Białegostoku (Podlaskie). Wszystko przebiegało normalnie. Ale do czasu, bo nagle - nieopodal miejscowości Kumiała - przez okno wleciał ptak i trafił kierowcę prosto w twarz. Ten zaczął się gwałtownie odganiać, bo jaskółka szalała po całej kabinie. Wtedy stracił panowanie nad kierownicą, wpadł w poślizg i przewrócił się na środku jezdni.
Kierowcy nic się nie stało. Ptak miał mniej szczęścia: zginął na miejscu w kabinie auta.
Przewrócony samochód zatarasował jednak drogę, przez co zrobił się spory korek. Pomógł dopiero jeden z kierowców. Zniecierpliwiony operator dźwigu, który również utknął w czopie, podniósł fiata i odholował na parking.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl