Dziennik Gazeta Prawana logo

Okrutna właścicielka katuje psa prądem

13 października 2007, 16:02
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ta kobieta ma kawał lodu zamiast serca! Małgorzata G. z Gdańska postanowiła nauczyć swego psa dyscypliny. Na szyję czworonoga naciągnęła obrożę nabitą ostrymi szpikulcami. A te, po naciśnięciu guzika w pilocie, rażą zwierzę prądem. I nie można jej za to ukarać. Polskie prawo nie zabrania obroży na prąd - pisze "Fakt".

Małgorzatę G. do szału doprowadzało to, że jej mastif tybetański hasa po podwórku przed domem i niszczy grządki. Kobieta postanowiła raz na zawsze nauczyć go porządku. Usłyszała gdzieś o obrożach, które rażą nieposłuszne zwierzę prądem. Znajomy pomógł jej skonstruować takie urządzenie. Od tej chwili zaczęła się gehenna trzyletniego Axla.

Gdy tylko jego właścicielka uznała, że pies zapuszcza się zbyt daleko w grządki, natychmiast naciskała guzik w pilocie. Wtedy obroża raziła czworonoga prądem. Axel wył, kulił się, skomlał. Ale bezduszna kobieta nie przestawała go maltretować. Katowany pies w końcu nie wytrzymał i uciekł od swej oprawczyni. Trafił do schroniska Promyk w Gdańsku. Badający go tam weterynarze nie mogli uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczyli, co pies ma na szyi.

"To nieuzasadnione okrucieństwo" - denerwuje się Małgorzata Kass, weterynarz ze schroniska. "Wiele lat pracuję ze zwierzętami, ale pierwszy raz się z czymś takim spotkałam" - dodaje, patrząc na ponabijaną ćwiekami obrożę. Serca pracowników schroniska pękały, gdy okazało się, że muszą oddać czworonoga okrutnej właścicielce. "Ta pani nie chciała słuchać, że ta obroża to barbarzyństwo! Prawo zakazuje nam jednak odebrania psa w takim przypadku" - martwi się Katarzyna Zaleska ze schroniska.

"W Polsce nie ma żadnych rozporządzeń i przepisów, które zakazywałyby posiadania tzw. treserów, czyli obroży na prąd" - mówi Paweł Kwiatkowski, rzecznik straży miejskiej w Gdańsku. "Nie można więc odebrać tej kobiecie czworonoga. To, co możemy zrobić, to co pewien czas zaglądać do właścicielki i obserwować, czy pies ma rany na ciele" - tłumaczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj