Jak podało Radio Kraków, kilka dni temu w rejonie popularnej przełęczy Czerwona Ławka spadające kamienie dotkliwie poraniły kilka osób. Dlatego na wniosek słowackiej Horskiej Służby (odpowiednik naszego TOPR) zdecydowano się na odstrzał skał. Ratownicy i pracownicy parku narodowego wskazują, które głazy są niestabilne i zsuwając się, mogą wywołać kamienną lawinę, potem pirotechnicy wiercą w nich otwory, wkładają ładunki i odpalają. Schodzi wtedy niewielka kontrolowana lawina.
Po polskiej stronie Tatr takich wybuchów się nie praktykuje, choć wiele szlaków jest bardzo niebezpiecznych właśnie z powodu zsuwających się kamieni - np. wejście na Zawrat, Granaty czy na przełęcz Krzyżne. Według Adama Maraska, zastępca naczelnika TOPR, takie porządki przydałyby się na całej Orlej Perci i na szlaku na Rysy. Ale obrońcy przyrody uważają, że eksplozje nie tylko płoszą zwierzęta i są wręcz zagrożeniem np. dla populacji świstaków, ale niszczą też naturalny porządek i nieodwracalnie zmieniają krajobraz.
W polskich Tatrach na niebezpiecznych odcinkach ustawione są tablice ostrzegające przed spadającymi odłamkami skalnymi, a przed pójściem na szlak powinno się dokładnie poczytać w przewodniku o skali trudności i wszystkich niespodziankach, które tam na nas czekają.