Już wkrótce sokiści zaczną podsłuchiwać, podglądać, przeglądać korespondencję, czytać SMS-y, a nawet organizować prowokacje wobec przestępców. Do Sejmu trafił projekt nowej ustawy o Służbie Ochrony Kolei, forsowany przez wiceministra gospodarki Krzysztofa Tchórzewskiego z PiS - pisze "Super Express".
Opozycja bije na alarm. "Stajemy się powoli państwem wszechobecnej inwigilacji" - nie kryje oburzenia Marek Biernacki z PO. "Państwo ma się zajmować ochroną obywateli, a nie ich kontrolowaniem czy śledzeniem" - wtóruje mu poseł Ryszard Kalisz z SLD. "Żadnej samowoli nie będzie" - zapewnia wiceminister Tchórzewski. "Podsłuchy, owszem, ale tylko za zgodą sądu" - tłumaczy.
Ale SOK nie jest już tak dyplomatyczny. "Chcemy mieć jak najwięcej uprawnień, by w przyszłości stać się drugą policją" - zapowiada Agata Moczulska, rzeczniczka Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei. "Dzięki temu odciążymy policjantów, a jednocześnie na terenach kolejowych wzrośnie bezpieczeństwo" - dodaje. Nowa policja ma powstać w styczniu przyszłego roku.
Pomysł, żeby dać sokistom takie same uprawnienia, jakie mają inne służby mundurowe, pojawił się już parę lat temu. Ale nie spotkał się z zachwytem polityków. Teraz w potrzeby funkcjonariuszy SOK wczuł się wiceminister Tchórzewski, który sam pracował kiedyś w PKP.