Pod koniec ubiegłego miesiąca Centralne Biuro Antykorupcyjne wręczyło Tadeuszowi M. i Krzysztofowi S, dyrektorowi COS, kontrolowaną łapówkę w wysokości 60 tysięcy złotych.

Łapówka ta miała pomóc podstawionemu przedsiębiorcy w wynajmowaniu hali Torwaru na imprezy komercyjne. Tomasz M. po przyjęciu pieniędzy pojechał pod Ministerstwo Sportu. Został zatrzymany w momencie, kiedy szedł do wejścia.

Podczas przesłuchania zeznał on, że szedł do ministra sportu Tomasza Lipca. Nie powiedział jednak wprost, że zamierzał się podzielić z ministrem jakąś kwotą pieniędzy. "Byłem z Tadeuszem M. umówiony na spotkanie w sprawie kupców ze Stadionu Dziesięciolecia" - twierdzi w rozmowie z "Wprost" odwołany dwa tygodnie temu minister sportu Tomasz Lipiec.

Po tym jak agenci CBA nie pozwolili wejść łapówkarzowi do Tomasza Lipca, pojawiły się wobec nich zarzuty, że próbowali w ten sposób ochronić ministra sportu, który nieświadom niczego mógł przyjąć łapówkę. "Ja nie potwierdzam tej informacji. W tej chwili to śledztwo jeszcze jest prowadzone. Badamy wiele wątków tego śledztwa. O jego efektach i wszystkich szczegółach będziemy mogli powiedzieć, kiedy ono się zakończy" - powiedział radiu RMF FM rzecznik CBA Temistokles Brodowski.