Chodzi o ustawę, która pozwoli wykupywać mieszkania spółdzielcze za przysłowiową złotówkę. Jeśli ustawa wejdzie w życie, od 1 sierpnia miliony Polaków będzie mogło cieszyć się
własnym "M".
Ale nie wszyscy są zachwyceni. Członkowie Krajowej Rady Spółdzielczej i Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych oraz prezesi spółdzielni w całej Polsce boją się, że gdy wszystkie
mieszkania będą własnościowe, nie trzeba będzie utrzymywać żadnych spółdzielni. A to oznaczałoby, że prezesi potracą stołki i niezłe pensje. Dlatego to środowisko postanowiło
zaskarżyć ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
"Nowe zasady dotyczące przekształceń mieszkań są złym rozwiązaniem. Spółdzielcy otrzymają mieszkania prawie za darmo. To sprzeczne z regułami solidaryzmu spółdzielczego. Mam
nadzieję, że Trybunał Konstytucyjny to potwierdzi" - mówi na łamach "Faktu" Alfred Domagalski, prezes Krajowej Rady Spółdzielczej.
"Fakt" radzi, by już teraz pomyśleć o wykupie mieszkania. Spółdzielcy powinni już zacząć składać wnioski o przekształcenie mieszkania na własnościowe. Gazeta podpowiada
również, jak należy to zrobić.
"Fakt": prezesi spółdzielni wyciągają kasę na wille i jachty
Niemal każdy z prezesów spółdzielni mieszkaniowych opływa w luksusy - pisze "Fakt". Alfred Domagalski, prezes Krajowej Rady Spółdzielczej co miesiąc inkasuje ok. 10 tys. zł
na rękę. Te pieniądze pochodzą ze składek m.in. spółdzielni mieszkaniowych, czyli z czynszów płaconych przez lokatorów. Po Warszawie jeździ luksusową limuzyną, a pod Kielcami ma
gigantyczny dom.
W podobnych luksusach żyją inni prezesi. Niektórzy rządzą w spółdzielni od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat. Zarabiają nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Członkowie
zarządu i Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej "Rubinkowo” w Toruniu kupili sobie jacht "Jantar”. Prezes Zdzisław Zakrzewski wydał na tę jacht
kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ale to nie wszystkie wydatki, bo żeglarstwo to droga zabawa. Koszty przechowywania łodzi to miesięcznie do 300 zł. Naprawy i konserwacja kolejne nawet 1000 zł
na sezon. Do tego ubezpieczenie co najmniej 200 zł i koszty transportu jachtu, opłaty śluzowe, portowe itd.