Ilu potrzeba strażników miejskich do spisania nieprawidłowo zaparkowanego samochodu? Okazuje się, że zanotowanie w podręcznym notesie kilku liter i cyfr to niezwykle wyczerpująca praca. Nic więc dziwnego, że strażnicy pomagają sobie przy tym jak tylko mogą. I spisują auta całą grupą - pisze "Fakt".
Taki właśnie nalot strażników z długopisami zauważył czytelnik "Faktu" z Gdańska. Rzucili się oni całą brygadą do wypisywania mandatów za złe parkowanie.
Każde z aut opisywało przynajmniej trzech funkcjonariuszy. "Mimo to nie szło im zbyt szybko. Na ulicy stali przeszło trzy kwadranse. Cóż, widocznie nie mieli nic innego do roboty. Do patrolowania niebezpiecznych rejonów miasta, czy usuwania żuli z parków, strażnicy miejscy jakoś się nie kwapią" - pisze "Fakt".
Spisywanie kierowców i wlepianie im mandatów jest o wiele mniej męczące. "A przede wszystkim bezpieczniejsze" - pisze "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz