Prawo jazdy miał zaledwie od trzech tygodni. Ale na drodze czuł się tak pewnie, jakby samochodem jeździł od lat. Nietety, jechał za szybko. Gdy przejeżdżał prze Zofiówkę niedoświadczony kierowca stracił panowanie nad swoim autem i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu, a z nim jego 18-letnia koleżanka, która właśnie obchodziła urodziny.
18-latek tak pędził, że gdy uderzył w drzewo nie miał żadnych szans na przeżycie. Tak samo jak pasażerka, która siedziała koło niego. "Bo auto to wrak. Jest kompletnie zmiażdżone" - informuje policja.
Przeżył tylko pasażer, który siedział na tylnym siedzeniu. On miał najwięcej szczęścia, ale w bardzo ciężkim stanie walczy o życie w lubelskim szpitalu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|