Policjanci z Bytomia zatrzymali porywaczy już godzinę po zgłoszeniu. Po 40 minutach od porwania kidnaperzy zadzwonili do rodziny 16-latka (na zdjęciu po lewej) z żądaniem okupu.
Całe zajście widziała matka chłopca. Szykowała herbatę, zaniepokojona krzykami syna, wyjrzała przez okno. "Zobaczyłam, jak ciągną go do auta. Krzyczałam, żeby puścili moje dziecko" - opowiada "Faktowi". "Co ja przeżyłam, w wyobraźni widziałam już mojego syna nieżywego" - dodaje.
Jak się okazało, porywacze nie byli materialistami i zażądali jedynie 200 złotych. Przekazanie pieniędzy i porwanego miało się odbyć na jednej ze stacji benzynowych.
W ostatniej chwili porywacze zmienili miejsce spotkania na inną stację benzynową. Policja jednak bez problemu zastawiła zasadzkę i porywaczy zatrzymano. "W życiu się tak nie bałem" - mówi "Faktowi" uprowadzony Jarek.
Trzem mieszkańcom Bytomia w wieku od 21 do 23 lat grozi teraz pięć lat więzienia.