W Narodowe Święto Niepodległości bp Libera odprawił w płockiej katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny uroczystą mszę świętą za Ojczyznę.

Reklama

"W Polsce nowa ideologia zła zaczyna dzisiaj przyjmować postać walki z rzekomym katolickim fundamentalizmem. Przedstawiciele tego nurtu z troską pochylają się nad komunistycznymi oprawcami, szpiegami z lat PRL i tajnymi współpracownikami ówczesnego reżimu. Gotowi są wybaczać im bez najmniejszego aktu skruchy i zadośćuczynienia z tamtej strony, dawać wysokie emerytury i odznaczenia. Zarazem zrobią wszystko, by zapominać pełne chwały dni naszej Ojczyzny /.../, by rozmazywać moralne i chrześcijańskie źródło pierwszej Solidarności, skreślać z pamięci jej prawdziwych bohaterów" - powiedział bp Libera.

Podkreślił, że przedstawiciele "nowej ideologii zła" prezentując swą postawę, "przywdziewają przy tym maskę ironii i zabawy, często niestety pociągającą sporą część młodzieży". "I w ten sposób na aksjologicznej pustce postpeerelowskiego nihilizmu z jednej strony i bezideowego cynizmu z drugiej, powstaje bezbożna plazma, produkt taktyki opartej na profanacji i kpinie ze świętości" - podsumował bp Libera. Kazanie, które zebrani w katedrze przez dłuższą chwilę oklaskiwali, biskup płocki zakończył wezwaniem: "czuwajcie, czuwajmy".

Wcześniej bp Libera nawiązał do sporu o obecność krzyża na sali obrad Sejmu. Ocenił, że historię sejmowego krzyża chce się obecnie przedstawiać, "jako powód strasznych cierpień rzekomo oświeconej, rzekomo całkowicie neutralnej, rzekomo prześladowanej przez klerykalną, ciemną i mesjanistyczną większość, niewierzącej mniejszości w naszym kraju".

"Czy ci, którzy chcieliby dzisiaj zdejmować krzyż lub obok niego wieszać w Sejmie symbole innych religii, czy ideologii, zdają sobie sprawę, że występują przeciwko porządkowi konstytucyjnemu Rzeczypospolitej?" - pytał bp Libera. Dodał, że "źródłem zasad zawartych w uroczystej preambule do naszej Konstytucji jest kultura zakorzeniona w chrześcijańskim dziedzictwie narodu i w wartościach ogólnoludzkich, które w naszym kraju właśnie krzyż, a nie półksiężyc, nie gwiazda Dawida, nie masońska kielnia, nie młot i sierp, wyraża".

"Wystarczy tylko zapytać się, gdzie była ta biedna, nieszczęśliwa mniejszość, gdy jeszcze 25 lat temu nie tylko nie wolno było wieszać krzyża w miejscach publicznych, ale praktykujący chrześcijanin nie mógł być ani oficerem w wojsku towarzysza generała Jaruzelskiego, ani pracownikiem administracji" - powiedział bp Libera. Kontynuując pytał, "gdzie była ta mniejszość", gdy w czasie stanu wojennego "tak zwani nieznani sprawcy bili późniejszą senator AWS Ligię Urniaż-Grabowską", inicjatorkę zawieszenia w Sejmie krzyża w 1997 r.

Reklama

"Pragnę, by to wszystko wybrzmiało dzisiaj w Płocku i żeby zostało usłyszane i wysłuchane, bo w gruncie rzeczy w całym tym sporze chodzi o to, na czym budujemy dzisiaj nasze niepodległe państwo" - podkreślił bp Libera, przyznając, że jego kazanie zawiera mocne słowa. Wyjaśnił, że chodzi "o właściwe miejsce dla wartości, na których można kształtować państwo, którymi trzeba kierować się w służbie temu państwu, w służbie chorym i słabym, w służbie porządkowi Rzeczypospolitej w policji i w wojsku, w których można wychowywać dzieci, młodzież, w rodzinie i w szkole".

W płockich uroczystościach Narodowego Święta Niepodległości uczestniczyli m.in. parlamentarzyści, w tym Julia Pitera (PO) i Wojciech Jasiński (PiS). Po mszy świętej delegacje posłów i senatorów, a także samorządowców, kombatantów i harcerzy złożyły kwiaty na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza.



Biskup kielecki Kazimierz Ryczan ocenił w Święto Niepodległości, że inauguracja nowego parlamentu "dobrze nam nie wróży". Ostrzegł, że może dojść do stworzenia systemu, "który odrzuci stare zasady, prawa moralne, przykazania i tradycje, bo one - rzekomo - obciążają i hamują postęp".

"Prorocy laicyzmu walczą dziś o nieobecność Boga w przestrzeni państwa i narodu; chcą go zamknąć w kościołach, postawić mu znak +stop+ przed progiem szkoły, przedszkola, urzędu, parlamentu, ministerstwa i telewizji" - wyliczał z dezaprobatą ordynariusz kielecki w homilii, podczas mszy świętej w intencji ojczyzny.

Według bpa Ryczana, mamy dziś tolerancję dla grzechu, dla ruchu gejowskiego, dla inności seksualnych, a zanika tolerancja i wolność dla sacrum. Tymczasem "wierność sacrum i przykazaniom nie doprowadziła Polski - zdaniem biskupa - do stanu niewoli i wierność sacrum oraz przykazaniom nie doprowadziła dzisiejszej Polski do kryzysu gospodarczego".

Biskup kielecki uważa, że świeckość państwa stała się obecnie dogmatem, tymczasem OBOP ogłosił ostatnio, że ponad 95 proc. Polaków deklaruje swoją wiarę i przynależność do Kościoła katolickiego. "Czyli, że urzędy, urzędnicy państwowi, szkoły, utrzymują się z podatków wierzącego narodu, pensje parlamentarzystów, którzy walczą o usunięcie krzyża, pochodzą z podatków wierzących Polaków" - zaznaczył.

Jak podkreślił biskup, "demokracja bez wartości jest totalitaryzmem, w demokracji bez wartości rządzi współczesny Cezar, bez względu na jego moralne walory". Przywołując nauczanie Jana Pawła II, zwrócił się do błogosławionego Ojca Świętego: "Naucz rodaków, że losów narodu nie można złożyć w ręce marginesu moralnego".

W 93. rocznicę odzyskania niepodległości w Kielcach tradycyjnie złożono kwiaty przed Pomnikiem Niepodległości, który stoi na miejscu pierwszej kieleckiej potyczki strzelców I Kompanii Kadrowej z Rosjanami. Po uroczystej sumie w katedrze uczestnicy obchodów Narodowego Święta Niepodległości pomaszerowali przed pomnik Czynu Legionowego, gdzie oddano hołd wyzwolicielom Polski - podkomendnym Józefa Piłsudskiego.

Wojewoda świętokrzyski Bożentyna Pałka-Koruba powiedziała do zgromadzonych, że zmieniająca się rzeczywistość nie zawsze jest taka, jaką chcielibyśmy widzieć, ale przecież jest nasza, polska. "Nasze +dziś+ jest częścią tego, co wczoraj, i tego, co jutro, w żywym marszu narodu" - mówiła. "Życzę nam wszystkim w tym radosnym dniu, aby to było stałe wędrowanie ku lepszemu" - podsumowała.



- W Polsce coraz bardziej dochodzi do głosu ta forma liberalizmu, która hołduje wolności bez odpowiedzialności, zwłaszcza w sferze moralności i wychowania - mówił tymczasem ordynariusz diecezji kaliskiej, bp Stanisław Napierała.

W katedrze św. Mikołaja w Kaliszu biskup odprawił uroczystą mszę św. w intencji ojczyzny. Uczestniczyli w niej parlamentarzyści, władze samorządowe, kombatanci i harcerze z pocztami sztandarowymi oraz wojsko, policja, księża profesorowie i klerycy Wyższego Seminarium Duchownego.

"Ostatnio zaś pewne ugrupowania laicystyczno-ateistyczne rzucają hasła zgoła nihilistyczne. W dążeniu do osiągnięcia swoich celów sięgają nawet do elementów satanistycznych. Cechuje ich jakaś nienawiść do tego, co moralne i religijne" - uważa biskup.

Według duchownego, te ugrupowania chciałyby z przestrzeni życia publicznego wyrzucić Boga, krzyż, święte znaki. Oni nie wiedzą i nie chcą wiedzieć, że świeckość państwa, na którą się powołują, nie ma nic wspólnego z walką z Bogiem, z Kościołem, z wiarą i z religią. A odrzucając Boga odrzucają - zdaniem biskupa - obiektywną moralność.

"A co proponują? Chcieliby, jak widać, legalizować jakąś formę wyuzdania, przeciwną naturze człowieka. Chcieliby legalizować środki sprawiające uzależnienie, szczególnie człowieka młodego, prowadzące go ostatecznie do wewnętrznego zniewolenia. Najbardziej bolesne jest to, że te ugrupowania znajdują zwolenników" - ubolewał hierarcha.

Podkreślił, że Polska potrzebuje ludzi mądrych, którzy by nie sprowadzali rządów do walki z Bogiem, krzyżem, z religią, czy burzyli podstawy ładu moralnego. "Jestem przekonany, że przyjdzie czas, kiedy ci ludzie odważą się być sobą. Dzisiaj nie mają jakby odwagi, by wyjść z narzucanej im niewoli nazwanej poprawnością" - mówił.

Według niego większość młodzieży "brzydzi się lansowanym wulgaryzmem i brzydotą, życiem bez zasad, bez odpowiedzialności, życiem nastawionym jedynie na przyjemność i zmysłowe doznania". "Polska młodzież ma szlachetne pragnienia i ambicje" - ocenił.