PAP: Panie prezesie, IPN nie ma już problemu ze swoją siedzibą, ale ma nowy problem związany z przeprowadzką do nowej....

Reklama

Łukasz Kamiński: Podstawowy problem polega na tym, że w przyszłym roku z jednej strony, dalej płacimy czynsz za siedzibę przy ul. Towarowej - szacujemy, że w zależności od kursu euro będzie to ponad 5 mln zł - a z drugiej strony, nie od razu dostaniemy nową siedzibę przy ul. Wołoskiej w trwały zarząd i też będziemy przez pewien czas ponosić koszty wynajmu, na szczęście, po bardzo preferencyjnej stawce. W ciągu kilku miesięcy będziemy także musieli przeprowadzić adaptację budynku do naszych potrzeb: wyznaczyć strefy bezpieczeństwa, zbudować kancelarię tajną i serwerownię, co oznacza wielomilionowe koszty. W tym samym czasie musimy również dokończyć budowę nowego budynku magazynowego przy u. Kłobuckiej. Te trzy działania są same w sobie skomplikowane logistycznie, a łączny ich koszt wyniesie ponad 20 mln zł i to jest dla nas główne wyzwanie...

PAP: Czy Instytut ma te pieniądze?

ŁK: W projekcie budżetu one są, ale ostateczna decyzja posłów dopiero zostanie podjęta. To jest plan trudny, bardzo napięty, a w sytuacji braku tych środków - po prostu niewykonalny.

PAP: Zapowiadał pan, że będzie walczył o zwrot kilkunastu milionów zainwestowanych w adaptację obecnej siedziby IPN przy ul. Towarowej.

Reklama

ŁK: To jest kwestia przyszłości. Możliwość ubiegania się o zwrot poniesionych nakładów jest związana z końcem umowy najmu tego budynku. Nie można w trakcie najmu domagać się takiego zwrotu.

Reklama

PAP: Wracając do kwestii przeprowadzki. Czy jest już jej harmonogram?

ŁK: Harmonogram, określony w porozumieniu z ministrem skarbu i Agencją Rozwoju Przemysłu, zakłada, że od marca 2013 r. będziemy mogli zacząć prace w budynku przy ul. Wołoskiej - właśnie wtedy rozpoczniemy najem. We wrześniu 2013 r. ma nastąpić przekazanie tego obiektu w trwały zarząd IPN. Liczymy, że do września uda nam się wszystkie prace przeprowadzić. Wtedy późną jesienią 2013 r. moglibyśmy fizyczny proces przeprowadzki części biurowej na Wołoską przeprowadzić. Kwestia pionu archiwalnego, który nie zmieści się na ul. Wołoskiej i znajdzie się głównie na ul. Kłobuckiej, zależy od środków inwestycyjnych. Jeśli będziemy je mieli, jesteśmy przygotowani, aby proces przeprowadzki zakończyć do końca marca 2014 r. Ścisły i precyzyjny plan będziemy mogli przedstawić dopiero wtedy, kiedy będziemy znali budżet na przyszły rok.

PAP: W jakim stopniu przeprowadzka spowoduje przerwę w działalności Instytutu? Jakie ewentualnie sfery działalności mogłyby najbardziej ucierpieć?

ŁK: Sam proces fizycznej przeprowadzki, który będzie trwał wiele tygodni, w sposób naturalny oznacza przerwę. Będziemy się starali zrobić wszystko w sposób profesjonalny, aby ta przerwa była jak najkrótsza. Szczególnie narażone na konsekwencje przeprowadzki jest archiwum. Jeśli uda się tak zgrać te wszystkie procesy, aby przeprowadzka odbyła się od razu w nowe miejsce, czyli na ul. Kłobucką - to przerwą będzie tylko tych kilka tygodni potrzebnych na przewiezienie akt i uporządkowanie ich w nowym miejscu. Jeśli jednak nie dostaniemy środków i inwestycja przy ul. Kłobuckiej nie zostanie zakończona w przyszłym roku, to od momentu wyprowadzenia archiwum z ul. Towarowej do momentu ukończenia inwestycji nie będzie normalnej działalności archiwum.

PAP: W takiej wersji pesymistycznej można się liczyć z paraliżem pracy archiwum?

ŁK: Tak, w przypadku braku środków inwestycyjnych ten paraliż mógłby być nawet wielomiesięczny. Oznaczałoby to nie tylko wstrzymanie realizacji wniosków dla organów państwa oraz dla obywateli, ale także problemy w pracy pozostałych pionów IPN, które są w różnym stopniu zależne od pracy archiwum, np. pion lustracyjny jest ściśle powiązany z pracą archiwum i bez niego nie funkcjonuje.

PAP: Czy państwo zawiodło w sprawie siedziby IPN?

ŁK: To, że przez 11 lat nie rozwiązano sprawy siedziby IPN, na pewno wskazuje na istotne słabości - niezależnie od stopnia sympatii czy antypatii w stosunku do Instytutu kilku różnych rządów w tym czasie. Ale problem jest generalnie szerszy, bo wiele instytucji państwa jest w podobnej sytuacji i wynajmuje powierzchnie biurowe po stawkach komercyjnych. To kwestia braku polityki inwestycyjnej państwa: w ciągu kilkunastu ostatnich lat powstało wiele nowych instytucji, czemu nie towarzyszył żaden program inwestycyjny. A państwo też przecież wznosi gmachy publiczne i taka budowa po kilku latach po prostu się zwraca. Bardziej opłaca się, aby instytucje państwowe dysponowały własnymi gmachami, które pozostają przecież własnością Skarbu Państwa.

PAP: Wystąpił pan do NIK, przedstawiając posiadaną dokumentację sprawy siedziby IPN. Czy pana zdaniem NIK powinna zbadać tę sprawę?

ŁK: NIK ma tę możliwość, by zbadać sprawę kompleksowo, od strony dokumentacji różnych instytucji, które były zaangażowane, przede wszystkim ministerstwa skarbu, ale też władz miasta stołecznego Warszawy, które zarządzają nieruchomościami na obszarze stolicy. To nasz pierwszy cel: by państwo polskie wiedziało, dlaczego ta historia po 11 latach zakończyła się utratą siedziby, która była przecież przekazana IPN przez to państwo. Ale liczę, że to nie będzie tylko diagnoza przeszłego stanu rzeczy. Przede wszystkim zależy mi na tym, żeby z tego płynęły jakieś wnioski na przyszłość - żebyśmy jako państwo mogli unikać takiej sytuacji.

PAP: Dziękuję za rozmowę.