Najwięcej powstaje niepublicznych podstawówek. Ich liczba od 2007 r. wzrosła o ponad połowę. Prawdziwy renesans to ostatnie lata.

Marek Olszewski ze Związku Gmin Wiejskich jest przekonany, że to w znacznej mierze efekt reformy wprowadzającej 6-latki do szkół, która weszła w życie w 2009 r.

– Rodzice, obawiając się tej zmiany, chętniej szukają kameralnych miejsc dla najmłodszych dzieci, blisko domu. I to niezależnie od oferty w szkole publicznej – tłumaczy Olszewski.

W skali całego kraju – zarówno w dużych, jak i małych miastach – można obserwować prawdziwy wysyp szkół tworzonych dla 6-latków.

– Szkołę założyliśmy rok temu. Teraz zaczynamy nabór do kolejnej pierwszej klasy – mówi Teresa Galińska, dyrektor „Zamkowej szkoły” ze śląskiego miasteczka Radzionków.

Rodzice płacą tam czesne 600 zł, ale w ramach zajęć dzieci mają basen i rozszerzoną naukę języków obcych. Placówka nie ma problemów z naborem. Dyrektor Galińska przyznaje, że spodziewa się jeszcze wzrostu zainteresowania wraz z wejściem w życie obowiązku szkolnego dla 6-latków (zacznie obowiązywać od września 2014 r.).

– Oferujemy możliwość chodzenia do małych klas, a wiadomo, że kiedy wejdzie reforma, o miejsca w szkołach będą się ubiegać prawie dwa roczniki – mówi Galińska.

Podobnie ocenia to Joanna Białobrzeska, pedagog i twórca prywatnej podstawówki. Jej zdaniem rodzice świadomie szukają placówek, które są dostosowane do przyjęcia 6-latków. Często to szkoły oferujące więcej niż podstawa programowa.

Opisywany trend widać dobrze na przykładzie danych, które DGP uzyskał z poszczególnych województw. Na przykład w woj. lubelskim w 2006 r. niepublicznych szkół podstawowych było 19, w 2010 r. zaczął się wyraźny skok – działały już 34, rok później było ich 40, a od tego września funkcjonuje 55.

Kolejnym ważnym powodem wysypu placówek niepublicznych jest zamykanie przez samorządy małych szkół w ramach oszczędności. By ratować je przed likwidacją, prowadzenie przejmowała lokalna społeczność (np. stowarzyszenia rodziców albo dyrektorzy z nauczycielami). Za renesansem szkół niepublicznych stoją również coraz większe wymagania rodziców, którzy szukają autorskiej oferty, np. szkół katolickich, z profilem ścisłym lub stawiających na języki obce.