W tej chwili Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi 57 postępowań wyjaśniających dotyczących podejrzeń o próby manipulowania wynikami przetargów. To sporo, zważywszy, że w całej swojej dotychczasowej działalności wydał tylko kilkanaście decyzji stwierdzających zmowy. Tymczasem, jak wynika z raportu opublikowanego niedawno przez Komisję Europejską, ze wszystkich zagrożeń związanych z przetargami w Polsce najczęściej wymienia się właśnie nielegalne porozumienia mające na celu osiągnięcie przewagi nad konkurencją i tym samym korzyści. Skuteczniejszą walkę z nimi ma zapewnić koordynacja działań różnych instytucji państwowych.

Reklama

Dlatego też współpracujemy z prokuraturami, Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, Urzędem Zamówień Publicznych czy Krajową Izbą Odwoławczą - mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK.

Przykładem takiego współdziałania jest jej ostatnia decyzja, w której nałożyła prawie 2 mln zł kary na sześć spółek informatycznych. Firmy miały wpływać na wynik przetargu na dostawę sprzętu komputerowego dla szkół i bibliotek w woj. dolnośląskim. W postępowaniu tym uczestniczyło Centralne Biuro Antykorupcyjne, które odmawia podania szczegółów sprawy.

Ukarane firmy zawiązały trzy konsorcja, które złożyły odrębne oferty. Mechanizm manipulacji miał polegać na tym, że do najtańszej z nich celowo nie dołączono zaświadczenia z ZUS. Wezwane do uzupełnienia dokumentów konsorcjum doniosło nieprawidłowy dokument i zostało wykluczone z przetargu. To zaś oznaczało, że zamawiający powinien wybrać niekorzystną dla siebie, droższą ofertę.

Sprawy dotyczące zmów przetargowych są wyjątkowo trudne do udowodnienia. W tym postępowaniu UOKiK za kluczowy dowód uznał to, że konsorcjum miało prawidłowe zaświadczenie z ZUS, bo złożyło je w innym przetargu.