Papież mówił, że zgromadzeni na modlitewnym czuwaniu w trakcie Światowych Dni Młodzieży pochodzą z różnych kontynentów, krajów, języków, kultur i narodów. Przyjechali - podkreślił - z krajów, "które być może spierają się z powodu różnych konfliktów, a nawet wręcz są w stanie wojny", a także z państw, które są wolne od konfliktów wojennych, gdzie "wiele rzeczy bolesnych, które dzieją się na świecie, to tylko jakaś część wiadomości i artykułów prasowych.
- - powiedział Franciszek.
Jak mówił, są
- - powiedział papież.
Franciszek zachęcał młodych do wspólnej modlitwy "z powodu cierpienia tak wielu ofiar wojny". -- powiedział papież.
Franciszek, który wcześniej nawiązywał do świadectwa danego przez Rand, młodą Syryjkę, podziękował też za świadectwa dwojga innych młodych ludzi - Polki Natalii i pochodzącego z Paragwaju Miguela. - - powiedział papież.
Przyjaźń odpowiedzią na świat w stanie wojny
Teraz - mówił Franciszek - "nie zabierzemy się do wykrzykiwania przeciw komuś, nie zabierzemy się do kłótni, nie chcemy niszczyć". - - powiedział papież.
- - kontynuował.
Franciszek poprosił wszystkich zebranych na czuwaniu o chwycenie się za ręce i wspólną modlitwę w ciszy. Młodzi wierni przez minutę w skupieniu modlili się.
Papież mówił też, że młodzi ludzie, którzy przedstawili swoje świadectwa, podzielili się tym samym doświadczeniem, jakie było udziałem uczniów Jezusa w dniu Pięćdziesiątnicy przed zstąpieniem Ducha Świętego, czyli doświadczeniem "lęku prowadzącego do jedynego miejsca: do zamknięcia".
- - mówił papież.
Jak podkreślił . Paraliż - mówił papież - .
Papież Franciszek mówił też o pojawiającym się w życiu paraliżu, często trudnym do rozpoznania. - - powiedział Franciszek. - - wyliczał, zwracając się do młodych.
- - mówił Franciszek, a zgromadzeni zareagowali brawami.
- - oświadczył Franciszek.
- - zauważył.
Papież pytał młodych, czy chcą być ospali, otumanieni, ogłupiali. Zgromadzeni odpowiedzieli: "Nie!". - - pytał, a młodzi odpowiadali tłumnie: "Tak!".
- . - podkreślił Franciszek.
Jak zaznaczył mamy do czynienia z "wielkim paraliżem", kiedy zaczynamy myśleć, że szczęście jest synonimem wygody, "że być szczęśliwym to iść przez życie w uśpieniu albo narkotycznym odurzeniu, że jedynym sposobem, aby być szczęśliwym jest trwanie jakby w otępieniu".
- zauważył.
Jak zaznaczył Jezus jest Panem ryzyka, "wychodzenia zawsze +poza+".
- - powiedział papież.
- - mówił Franciszek. Jak dodał, trzeba "pójść na ulice, naśladując +szaleństwo+ naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w głodnym, spragnionym, nagim, chorym, w przyjacielu, który źle skończył, w więźniu, w uchodźcy i w imigrancie, w człowieku bliskim, który jest samotny".
- - mówił papież.
Ojciec Święty mówił też o tajemnicy, do której doświadczenia jesteśmy powołani. - - podkreślił papież.
- - dodał.
- - podkreślił Franciszek. Ponownie zwrócił uwagę, że czas, który teraz przeżywamy, "nie potrzebuje młodych kanapowych". "Młodzi kanapowi" - powtórzył papież po polsku, co wierni przyjęli śmiechem i oklaskami. Wskazał, że obecnie potrzebni są młodzi ludzie "w butach, najlepiej w butach wyczynowych".
Ten czas - dodał - "akceptuje na boisku tylko graczy czołowych, nie ma tam miejsca dla rezerwowych".
- - powiedział.
- - podkreślił.
- - mówił Franciszek. - pytał papież, któremu odpowiedziały gromkie okrzyki młodych.
Jak dodał, ktoś może powiedzieć: "Ojcze, ale mam swoje wielkie ograniczenia, jestem grzesznikiem, co mogę zrobić?".
- - podkreślił Franciszek.
- - dodał.
Papież zaznaczył, że współczesne życie mówi nam, że bardzo łatwo skupić uwagę na tym, co nas dzieli, co nas rozłącza jednych od drugich. - - mówił.
- - apelował do młodych Franciszek.
- - podkreślił papież zachęcając zgromadzonych do podania sobie rąk. Na to wezwanie młodzi zareagowali łapiąc się za ręce. - - mówił Franciszek. Podziękował za ten gest, a tłum odpowiedział oklaskami.
- - życzył papież, dodając: .
-- wzywał papież, a młodzi wznieśli ręce.
- - zakończył Franciszek.
Młodzi entuzjastycznie zareagowali na przemówienie Franciszka, na koniec rozległy się brawa. Pielgrzymi skandowali imię papieża i jednocześnie klaskali nad głowami w sposób znany ze stadionów sportowych.