– czytamy w opinii sejmowej komisji kultury i środków przekazu. Została ona sporządzona na prośbę komisji ds. petycji, która zajmuje się sprawą wprowadzenia ustawowego zakazu występowania osób małoletnich w reklamach. Wyjątkiem miałyby być spoty promujące odzież.
Oznacza to, że wizerunek dzieci nie mógłby być wykorzystywany nie tylko w reklamach produktów i usług skierowanych do najmłodszych, ale też w tych, które kierowane są do dorosłych. Gdyby takie przepisy weszły w życie, dzieci nie mogłyby, tak jak się to dzieje obecnie, pojawiać się w reklamach banków, samochodów, leków, jedzenia czy zabawek.
– wskazuje komisja w opinii.
Ograniczenie swobody
Eksperci widzą jednak pewne zagrożenia, jakie mogą się pojawić po wprowadzeniu tak radykalnych przepisów.
– – mówi Joanna Krakowiak, radca prawny z kancelarii Wardyński i Wspólnicy. – – dodaje mec. Krakowiak.
Podobnie uważa mec. Wojciech Kozłowski, partner w kancelarii Dentons. – – uważa mec. Wojciech Kozłowski. – – dodaje prawnik.
Dziecko jest skuteczniejsze
Kłopot w tym, że, jak przekonuje prof. Anna Maria Zawadzka z Uniwersytetu Gdańskiego, która działa w stowarzyszeniu Dziecko bez Reklamy, z punktu widzenia dziecka nie ma znaczenia, do kogo kierowany jest dany przekaz reklamowy.
– – uważa prof. Zawadzka, która podkreśla, że zastąpienie małych aktorów dorosłymi bohaterami bajek czy filmów dla dzieci będzie mniej skutecznie oddziaływać na najmłodszych odbiorców.
– – podkreśla prof. Zawadzka.
Komisja ds. petycji zajmie się kwestią wprowadzenia ograniczeń podczas dzisiejszego posiedzenia. Jej wiceprzewodnicząca, Urszula Augustyn z PO, nie jest zwolenniczką wprowadzenia zbyt daleko idących restrykcji.
– – wyjaśnia Urszula Augustyn.
Jest to o tyle istotne, że w petycji jest mowa o wprowadzeniu zakazu występowania w reklamach osób małoletnich, a więc do 18. roku życia. Nawet zwolennicy wprowadzenia ograniczeń przyznają, że takie restrykcje byłyby zbyt daleko idące. Inne są przecież zdolności poznawcze dzieci w wieku lat 2, 5, czy 10, a inne w przypadku 12, 15 czy 17 lat.
– – ocenia prof. Ewa Nowińska z Katedry Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Z kolei mec. Joanna Krakowiak stoi na stanowisku, że bardziej skuteczne niż twarde zakazy ustawowe byłoby wypracowanie standardów branżowych.
– – kwituje prawniczka.
Sprawie przygląda się również rzecznik praw dziecka.
– – podkreśla Marek Michalak. I przypomina, że choć reklama stanowi źródło informacji, to jednocześnie może stwarzać zagrożenia dla odbiorcy, a dzieci są w tym przypadku grupą szczególnie wrażliwą, ponieważ treści reklamy traktują jako rzeczywiste, prawdziwe.
Etap legislacyjny
Projekt w przygotowaniu