Dziennik Gazeta Prawana logo

Facebook odpowiada na zarzuty ONR: Dlaczego zablokowaliśmy stronę Marszu Niepodległości? Przez mowę nienawiści i symbol...

2 listopada 2016, 19:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Facebook w telefonie komórkowym
Facebook w telefonie komórkowym/Shutterstock
Afera z blokadą nałożoną przez portal Facebook na stronę promującą Marsz Niepodległości wyszła poza granice Polski. Środowiska prawicowe i sympatycy ONR kipią oburzeniem, ogłaszając bojkot serwisu społecznościowego. Głos w tej sprawie zabrał wreszcie Richard Allan, wiceprezydent portalu odpowiedzialny za politykę publiczną na region Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. W specjalnym liście otwartym odniósł się do zarzutów.

Strona Marszu Niepodległości została usunięta z naszej platformy po publikacji szeregu postów naruszających Standardy Społeczności w zakresie mowy nienawiści - odpowiada Richard Allan. Nie precyzuje, o jakie konkretnie treści chodzi, podkreśla jednak, że standardy Facebooka są i ".

Allan wylicza po kolei, czego według zasad opracowanych przez Facebook nie wolno publikować na portalu jego użytkownikom. Zasady te - jak podkreśla - - argumentuje menedżer.

W tym konkretnym przypadku dotyczącym nałożenia blokady na stronę Marszu Niepodległości również poszło o symbol. A konkretnie - o symbol Falangi, który według wyjaśnień Richarda Allana . Z tego powodu udostępniane przez poszczególnych użytkowników plakaty zawierające symbol Falangi również miały podlegać zakazowi publikacji, jednak portal społecznościowy odszedł od tej zasady, uwzględniając fakt, że impreza, którą promowały, została legalnie zarejestrowana.

Jak podkreśla wiceprezydent portalu odpowiedzialny za politykę publiczną, odnosząc się do blokady założonej na stronę Marszu Niepodległości, pracownicy Facebooka mają , dlatego też podjęli decyzję o jej przywróceniu.

Administratorzy strony - jak dodaje wiceprezydent - zostaną jednak poinformowani, jakie treści Facebook uznaje za niedopuszczalne.

Osobną kwestią, której Richard Allan poświęca sporo uwagi, jest sprawa ataków internetowych na pracowniczkę polskiego oddziału portalu, Sylwię de Weydenthal, którą część publicystów prawicowych mediów oraz blogerów oskarżyła o jawne sprzyjanie krytykom obecnej władzy i Komitetowi Obrony Demokracji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj