Prokuratura Krajowa twierdzi, że w informacjach przekazywanych przez TVN24 w materiałach dotyczących roli zastępcy prokuratora generalnego Marka Pasionka na miejscu katastrofy smoleńskiej zawarte są nieścisłości.
TVN24 informowała między innymi o tym, że prokurator Pasionek obecny na miejscu katastrofy smoleńskiej nie zwracał uwagi na popełniane przez Rosjan w trakcie postępowania błędy ani nalegał na przeprowadzenie kolejnych sekcji ofiar katastrofy już w Polsce. Jak podkreślono w materiale telewizyjnym, prokurator Pasionek jako zastępca prokuratora generalnego zdecydował o przeprowadzeniu ekshumacji i wszczęciu śledztwa dotyczącego zaniechań prokuratorów zajmujących się sprawą smoleńską. Jak podała TVN24, prokurator Pasionek tym samym wszczął śledztwo, które ma zbadać,
– cytowała tvn24.pl i TVN24 wyjaśnienia składane przez Pasionka w czasie jednej ze spraw związanych z katastrofą z 10 kwietnia 2010 roku.
Prokuratura Krajowa przekonuje, że informacje podawane przez TVN24 i tvn24.pl są nieścisłe i publikuje sprostowanie:
.
Co w tej sprawie najciekawsze, Prokuratura Krajowa w opublikowanym sprostowaniu ujawnia interesującą informację dotyczącą ustaleń zawartych między polskimi a rosyjskimi śledczymi 10 kwietnia 2010 roku w nocy, w czasie posiedzenia roboczego obu stron. Na uwagę zasługuje fragment protokołu spisanego po posiedzeniu:
Jak podkreślono w komunikacie, z dokumentu tego wynika, iż ani w sekcjach zwłok, ani podczas ich identyfikacji, ani nawet przy przekazywaniu ciał członkom rodzin ofiar nie przewidziano udziału polskich prokuratorów oraz lekarzy medycyny sądowej.
Prokuratura Krajowa, stając w obronie Marka Pasionka, wyraźnie podkreśla, że nie był on obecny na tym spotkaniu polskich i rosyjskich śledczych. Nie wskazuje jednak, kto konkretnie ze strony polskiej wyraził zgodę na wykluczenie polskich śledczych z badania zwłok przewiezionych po katastrofie do Moskwy.