Krystyna Łuczak-Surówka odniosła się w TVN24 do zaplanowanych przez Prokuraturę Krajową ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Jej zdaniem sprzeciw rodzin nic nie da, bo decyzja została już podjęta. Według niej jest to "niegodne".
Krystyna Łuczak-Surówka była w Moskwie w czasie identyfikacji ofiar.
- powiedziała.
Po identyfikacji spytała, czy może dotknąć męża...
- wyznała.
Jak zaznaczyła, decyzję o ekshumacji Prokuratura Krajowa podjęła bez konsultacji z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej.
- mówiła. - dodała.
Wymagam tylko odrobiny szacunku dla siebie. Jedyne, o co teraz walczę, to godność, a te ekshumacje są niegodne w stosunku do mojego męża.
Wdowa po oficerze BOR Jacku Surówce sprzeciwia się stawianiu pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
- stwierdziła.
Ujawniła, że Prokuratura Krajowa nie podała daty ekshumacji jej męża. Powiedziała, że rodziny zostały zaproszone w czerwcu do prokuratury, gdzie zostały poinformowane jedynie, że ciała ofiar zostaną ponownie wykopane. Podkreśliła, że była przekonana, iż będzie mogła z odpowiednim wyprzedzeniem poznać datę ekshumacji i zaplanować ponowny pogrzeb.
Do końca liczyła, że do ekshumacji jednak nie dojdzie.
Wymagam tylko odrobiny szacunku dla siebie. Jedyne, o co teraz walczę, to godność, a te ekshumacje są niegodne w stosunku do mojego męża (http://www.tvn24.pl)