W tym roku zakażeń salmonellą może być najwięcej od dekady. Polska jest coraz częściej oskarżana w Europie o rozsiewanie salmonelli, o czym świadczą alarmy napływające z różnych krajów do RASFF, unijnego systemu wczesnego ostrzegania. W tym roku napłynęło ich już 26, czyli tyle, co w całym 2016 r. Jaja i mięso drobiowe są wymieniane jako jedno z głównych źródeł zakażenia.
Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG) postanowiła w związku z tym zwrócić się do Ministerstwa Rolnictwa o wspólną reakcję. W piśmie przesłanym do resortu 31 lipca proponuje rozważenie możliwości przywrócenia stosowania formaldehydu jako narzędzia do walki z salmonellą na etapie produkcji pasz. Od połowy 2016 r. istnieje całkowity zakaz jego stosowania, co – jak tłumaczy dr Jacek Boruta z Głównego Instytutu Weterynarii – jest konsekwencją utraty przez niego statusu środka biobójczego.
Obecnie jego producent ubiega się o jego rejestrację jako dodatku do pasz. Decyzję o zezwoleniu na używanie formaldehydu Komisja Europejska pozostawiła w gestii państw członkowskich. Polska nie jest jedynym krajem w Unii, który zwleka z powrotem do formaldehydu. Na razie z zakazu wyłamała się Finlandia. Poza Unią formaldehyd stosowany jest w Ameryce, Azji oraz na Białorusi, w Rosji i na Ukrainie.
W lipcu w Brukseli zorganizowano spotkanie w sprawie ponownego dopuszczenia formaldehydu jako dodatku konserwującego w paszach dla drobiu i trzody chlewnej. – Fakt ten wpłynął na naszą decyzję o powrocie do dyskusji na ten temat – mówi Łukasz Dominiak, dyrektor generalny KRD-IG. - Szczególnie że – jak dodaje – zastosowanie formaldehydu jako dodatku paszowego uzyskało w 2014 r. pozytywne opinie Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności. Wynika z nich, że wykazuje on najwyższą skuteczność eliminowania salmonelli wśród wszystkich dodatków paszowych i jednocześnie nie wpływa negatywnie na paszę jedzoną przez zwierzęta.
Reklama
Z drugiej strony formaldehyd ma właściwości trujące i rakotwórcze. Profesor Romuald Zabielski z SGGW w jednej ze swych publikacji wskazuje, że wypicie 100 ml stężonego 37–40-proc. wodnego roztworu formaldehydu powoduje ostry ból brzucha, zapaść i utratę przytomności. Zauważa jednak, że nie ma możliwości zbliżenia się do tak toksycznego poziomu przez spożywanie pasz zawierających formaldehyd ani kontakt z oparami tego środka na fermie czy w wytwórni jedzenia dla zwierząt.
Z naszych ustaleń wynika, że resort rolnictwa na razie nie widzi problemu, a co za tym idzie – uzasadnienia dla przywrócenia formaldehydu. Szczególnie że Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach oraz Instytut Zootechniki w Krakowie wyraziły negatywną opinię co do możliwości dopuszczenia substancji do stosowania w paszach.
- Zgodnie z prowadzoną w Polsce urzędową kontrolą pasz tylko w 1–2 proc. przebadanych próbek stwierdzono patogeny salmonelli – podkreśla Dariusz Mamiński z biura prasowego resortu.
Obecnie Polska jest liderem w produkcji mięsa drobiowego i jednym z największych producentów jaj w Unii. Tymczasem ich eksport spada. - Sprzedaż zagraniczna w pierwszych czterech miesiącach tego roku zmalała o 19 proc. pod względem wartości i 26 proc. pod względem wielkości – wylicza Jakub Olipra, ekonomista Crédit Agricole Bank Polska. Redukcja liczby zakażeń salmonelli w Polsce jest ważna, bo nasz kraj jest wymieniany przez europejskie media wśród tych, które mają szansę zyskać na zachodnioeuropejskim skandalu z zanieczyszczeniem jaj środkiem owadobójczym o nazwie fipronil. Kontakt z nim grozi uszkodzeniami narządów wewnętrznych i układu nerwowego. Pisał o tym m.in. hiszpański „El País”.
7 sierpnia polski resort rolnictwa zapewniał, że do naszego kraju nie trafiły zanieczyszczone fipronilem jaja z Belgii, Holandii i Niemiec. Tymczasem 11 sierpnia rzecznik Komisji Europejskiej Daniel Rosario poinformował, że jest inaczej, co tego samego dnia potwierdził rzecznik głównego inspektora sanitarnego Jan Bondar. Bondar stwierdził, że jaja z fipronilem dostarczono do Kujawsko-Pomorskiego, Mazowieckiego i Wielkopolskiego. Skandal dotyczy 12 z 28 państw Unii. Unijny komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenis Andriukaitis chce zwołać naradę przedstawicieli państw dotkniętych tym problemem.

Trwa ładowanie wpisu