Niemiecka agencja zwróciła się do KE z wnioskiem o udostępnienie jej raportów i liczb z unijnego systemu wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych produktach żywnościowych i środkach żywienia zwierząt RASFF. Bruksela uzasadniła odmowę sprzeciwem ze strony Niemiec i Holandii. Oba kraje szczególnie ucierpiały wskutek skandalu. Do dziś nie wiadomo, ile jaj zostało zanieczyszczonych fipronilem.

Reklama

DPA liczyła na to, że na podstawie informacji będzie mogła ustalić, jak szybko zareagowano na ostrzeżenia.

Władze niemieckie uzasadniają swój sprzeciw względami ochrony systemu RASFF. Publikacja danych może ich zdaniem wpłynąć negatywnie na gotowość do szybkiego przekazywania w przyszłości informacji o skażeniach. Holandia tłumaczy blokadę informacji dobrem prowadzonego śledztwa.

Skażenie jaj i produktów jajecznych fipronilem wykryto w lipcu br. Informacje do KE o zanieczyszczeniu jajek przekazała Belgia w ramach unijnego systemu ostrzegania. Zrobiła to jednak z dużym opóźnieniem, oskarżając jednocześnie Holandię o to, że ta nie powiadomiła o wykryciu u siebie skażenia, które miało miejsce jeszcze jesienią zeszłego roku.

W czasie rozprzestrzeniania się skażenia często okazywało się, że obowiązujące systemy informowania państw członkowskich nie zadziałały należycie albo zadziałały jedynie częściowo i z dużym opóźnieniem.

Jaja skażone fipronilem wykryto w 40 krajach, w tym w 24 państwach Unii Europejskiej; jedynymi krajami UE, które nie zostały do tej pory dotknięte tym problemem, są Litwa, Portugalia, Cypr i Chorwacja. Wśród państw spoza UE, w których wykryto skażone jaja, są m.in. Stany Zjednoczone, Rosja, Republika Południowej Afryki i Turcja.

Fipronil jest środkiem zwalczającym wszy, kleszcze i roztocza i może być używany w UE w hodowli zwierząt domowych, ale nie w produkcji żywności. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) klasyfikuje go jako substancję "umiarkowanie toksyczną" w przypadku spożycia znacznych ilości; może być szkodliwy dla nerek, wątroby i tarczycy.