Uczestnicy demonstracji zgromadzili się pl. Wolności w Katowicach. Przez kilka godzin szli ulicami, zatrzymując się w kilku punktach miasta, najdłużej – w pobliżu strefy, w której od tygodnia trwają obrady szczytu COP24. W marszu szli także uczestnicy tej konferencji. Niektórzy demonstranci mieli założone maski antysmogowe.
"Nie gotujcie nam Ziemi", "Wiatraki – węgiel musi odejść", "Clean coal is a dirty lie" (czysty węgiel to brudne kłamstwo), "Nie kopalne, tylko odnawialne", "Czyste powietrze jest k… lepsze", "Wybieram OZE" – takie napisy można przeczytać na transparentach.
Inni demonstranci przekonywali, że "This COP is hijacked by coal" (ten szczyt COP został porwany przez węgiel), "We are suffocating" (dusimy się), napisali też na transparentach: "Smog, horror, ojczyzna", "Węgiel musi odejść", "Orzeł biały w sadzy cały", "Nie pozwolimy, aby ktokolwiek zamordował klimat".
Jednym z charakterystycznych elementów marszu był budzik, który ma "budzić polityków do szybkiego działania".- - mówili organizatorzy. W odczytanym manifeście przekonywali, że jest już niewiele czasu, by naprawić błędy obecnego i poprzednich pokoleń.
- napisali.
Na starcie marszu pojawiła się owacyjnie witana Greta Thunberg – walcząca o powstrzymanie zmian klimatycznych 15-letnia Szwedka, która została zaproszona do udziału w COP24. Jak mówiła, przez ostatnich kilkanaście lat padało wiele deklaracji, okrągłych zdań, obietnic i słów o nadziei tkwiącej m.in. w zielonej energii. Mimo to emisja gazów cieplarnianych rośnie.
- – podkreśliła.
Robert Cyglicki z Greenpeace podkreślał, że według naukowców świat ma 12 lat na radykalne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. -– podkreślił.
Jak przekonywali biorący udział w marszu aktywiści, nie ma już czasu na dyplomację i przewlekłe negocjacje. - – wskazują ekolodzy.
Uczestnicy marszu wzywali nie tylko do rezygnacji z paliw kopalnych, protestowali też np. przeciwko przemysłowej produkcji mięsa, GMO, stosowaniu pestycydów, niszczeniu zagrożonych gatunków i nadmiernemu konsumpcjonizmowi. Organizatorzy demonstracji podkreślają, że dziś "oczy całego świata są zwrócone na Katowice, gdzie podejmowane będą decyzje na temat klimatycznej przyszłości Ziemi".
Philip McMaster, który jest obserwatorem szczytu COP24, przyszedł na marsz w stroju św. Mikołaja. - - apelował.
Policja, która jeszcze przed wyruszeniem marszu szacowała jego liczebność na około tysiąc osób, później podała, że ostatecznie demonstrantów było trzy razy więcej - niektórzy docierali na marsz później. W ocenie funkcjonariuszy zgromadzenie przebiegło generalnie spokojnie, choć było kilka incydentów.
Do niewielkiego zamieszania doszło, gdy czoło marszu doszło już na rondo im. Ziętka. Organizatorzy poinformowali przez głośniki, że z nieznanych przyczyn policja odseparowała część maszerujących. Z tego powodu marsz się opóźnił i został zakończony już na rondzie, a nie na pl. Szewczyka, jak wcześniej planowali organizatorzy.
Zamieszanie było powodem konfliktowej sytuacji, do której doszło na końcu marszu – pod zarzutem naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy zatrzymanych zostało trzech młodych mężczyzn z Gdańska, Gdyni i Wrocławia. - - powiedziała PAP rzeczniczka śląskiej policji podinsp. Aleksandra Nowara. W trakcie marszu zasłabła też jedna z uczestniczek.
Marsz dla Klimatu w Katowicach został zainicjowany przez kilka organizacji. Wśród nich są Fundacja Strefa Zieleni, Instytut na Rzecz Ekorozwoju, Fundacja Piaskowy Smok i Stowarzyszenie Ostra Zieleń, Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA, z pomocą organizacji skupionych w Koalicji Klimatycznej.