Od wybuchu afery Rafał Sawicz jest nieuchwytny. W mieszkaniu na terenie jego dawnej parafii, "drzwi otwiera starsza kobieta, w tle słychać głosy bawiących się dzieci". – Nic nie powiem, dziękuję – ucina dalsze pytania.

Gdzie teraz przebywa Rafał Sawicz nie ujawniono – wcześniej wyszło na jaw tylko to, że zatrudnił się w gdańskim urzędzie miasta, był podinspektorem w wydziale skarbu.

Wiadomo z kolei – jak podaje Wyborcza.pl – że ma on być właścicielem 1,5-hektarowej posiadłości w Nadolu na Pomorzu. Na posesji blisko Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach stoi piętrowy dom o powierzchni ok. 120 mkw. wybudowany jeszcze w 2009 roku. Nieruchomość może być warta ok. 1 mln zł.

– Zgłosił się z ogłoszenia. Nie znałem człowieka. U notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem, bo przyszedł w koloratce – opowiada poprzedni właściciel gruntu.

Co ciekawe, "ksiądz, zgodnie z prawem kanonicznym, nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę". - Na kupno działki i budowę domu przez księdza musiałaby się zgodzić kuria – mówi były urzędnik kurii gdańskiej. A "tej miał nie dostać".

"Oficjalnie Sawicz wciąż uznawany jest przez gdańską kurię za >księdza zaginionego<. Jednak jego nazwisko zostało wyczyszczone z informacji internetowych publikowanych przez kurię, usunięto wpisy o jego kolejnych nominacjach", podaje też Wyborcza.pl.