Dziennik Gazeta Prawana logo

Google Maps na celowniku. Turysta postrzelony i okradziony przez nawigację?

25 kwietnia 2024, 21:12
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Mapy Google Maps Google,Maps,Icon,App,On,The,Screen,Smartphone,On,Blurred
ShutterStock
Amerykański turysta, którego postrzelono w twarz i, który został obrabowany, po tym jak Google Maps skierowało go przez notorycznie niebezpieczną dzielnicę Kapsztadu, planuje podjąć działania prawne przeciwko platformie.

Pochodzący z Connecticut 55-letni Walter Fischel po wylądowaniu w Kapsztadzie wynajął na lotnisku samochód i wpisał w Mapy Google cel swojej podróży - Simon's Town nad zatoką False Bay.

Najprostszym rozwiązaniem w przypadku amerykańskiego turysty był wjazd na połączoną z lotniskiem autostradę nr 2, która mniej więcej na wysokości Uniwersytetu Kapsztadzkiego łączy się z główną arterią tego południowoafrykańskiego miasta, M3, a ta bezpośrednio doprowadziłaby go do celu. Całość trasy powinna zająć nieco ponad godzinę.

Niebezpieczna dzielnica

Jednak zainstalowany w samochodzie system nawigacji kazał turyście przejechać na drugą stronę autostrady i poprowadził go przez leżącą na południe od lotniska dzielnicę Nyanga.

Nyanga to klasyczne afrykańskie slumsy; tysiące bud skleconych z blach, opon i desek. Od momentu założenia w 1946 roku po dziś dzień jest to najbiedniejsza i najbardziej niebezpieczna, przynajmniej dla białych turystów, część aglomeracji Kapsztadu. Turyści, jadąc autostradą z lotniska, często zwalniają, by przypatrzeć się temu morzu biedy.

Konsekwencje ataku

Fischel, gdy tylko wjechał w ciasną plątaninę uliczek, został zatrzymany i zaatakowany przez napastników. Postrzelono go w twarz i obrabowano ze wszystkiego, co miał przy sobie.

Amerykanin nie jest jedyną osobą, która za swoje cierpienia chce pozwać Mapy Google. We wtorek Jason i Katharine Zoladz z Los Angeles również pozwali giganta technologicznego po tym, jak na początku roku zostali zaatakowani niemal w tym samym miejscu, co Fischel.

Scenariusz w ich przypadku był identyczny; nawigacja w wypożyczonym na lotnisku samochodzie zamiast na autostradę skierowała ich do Nyanga. Gdy zatrzymali samochód na czerwonym świetle, "jeden z bandytów rzucił kostką brukową przez okno po stronie kierowcy, łamiąc dolną szczękę Jasona Zoladza na kilka kawałków, przecinając jego skórę i mięśnie do kości i pozbawiając go przytomności" – napisano w policyjnym raporcie.

Według policji napastnicy wyciągnęli parę z samochodu, oddali kilka strzałów i ukradli gotówkę, karty kredytowe i telefony komórkowe.

Katharine Zoladz, która jest dyrektorem regionalnym biura amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd w Los Angeles, stwierdziła, że nie zostawi sprawy bez ukarania winnych. Winnych, jak podkreśliła, nie tylko rabunku, ale i błędnego pilotowania.

Wytaczając sprawę Google, oskarżyła platformę, że skierowała ją do dzielnicy, która od dawna znana jest jako miejsce licznych brutalnych ataków na turystów, dokonywanych przez uzbrojonych bandytów. W pozwie poinformowano, że Google był świadomy tego stanu, bo wielokrotnie otrzymywał ostrzeżenia od amerykańskich i lokalnych urzędników o błędnych wskazówkach.

"Gangi rabusiów czyhały na turystów"

"Gangi rabusiów czyhały na turystów podróżujących wynajętymi samochodami" i "napadały na samochody, wrzucając cegły lub duże kamienie przez szyby samochodów, brutalnie atakując pasażerów i kradnąc kosztowności" – napisała w pozwie.

Inny fragment pozwu, cytowany przez "Mercury News", opisuje, że ulica Nyanga New Eisleben Road była znana jako główne miejsce ataków, ponieważ "gangi wiedziały, że Mapy Google kierują na nią niczego nie podejrzewających turystów, jadących wynajętymi samochodami".

Jason przeszedł trzygodzinną operację rekonstrukcyjną i "teraz żyje z czterema metalowymi płytkami w szczęce, ciągłym bólem i drętwieniem oraz stoi w obliczu prawdopodobieństwa przyszłych operacji, a Katharine doznała trwałego uszczerbku na zdrowiu emocjonalnym" - czytamy w pozwie.

Para nie ujawniła, jakiego odszkodowania spodziewa się od Google.

Traktujemy bezpieczeństwo kierowców bardzo poważnie i obecnie analizujemy pozew – skomentował sprawę rzecznik Google w rozmowie z "New York Post".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj