Do wybuchu, a następnie pożaru doszło ok. godz. 1.30 podczas świętowania Nowego Roku w barze La Constellation. Szwajcarski portal Blick podał, że przyczyną wybuchu mogło być użycie środków pirotechnicznych podczas koncertu. "Biorąc pod uwagę skalę wydarzenia z minionej nocy, władze kantonu podjęły decyzję o ogłoszeniu stanu wyjątkowego" - powiedział radny Stephane Ganzer podczas konferencji prasowej. "Nowe ramy prawne pozwalają nam koordynować różne działania na szeroką skalę i rozłożyć je w czasie, ponieważ sytuacja ta prawdopodobnie utrzyma się przez jakiś czas" - dodał.
Ustalanie tożsamości ofiar - czy są tam Polacy?
Według władz niektóre ofiary pochodziły z zagranicy. Francuskie ministerstwo spraw zagranicznych podało, że wśród rannych jest dwóch Francuzów. Rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór przekazał, że resort jest w kontakcie ze służbami konsularnymi w Szwajcarii, które ustalają, czy wśród rannych bądź ofiar są polscy obywatele. "Czekamy na te informacje"- powiedział.
Trwa ustalanie przyczyn wybuchu
Prokuratorka generalna kantonu Valais Beatrice Pilloud powiedziała, że jest także zbyt wcześnie, by określić przyczyny pożaru, gdyż eksperci nie są jeszcze w stanie wejść do zniszczonego budynku. "Absolutnie nie ma mowy o żadnym zamachu" - zaznaczyła jednak. Wcześniej szwajcarski portal Blick podał, że przyczyną wybuchu mogło być użycie środków pirotechnicznych podczas koncertu. Według informacji na stronie władz miejskich w Crans-Montana zakazano używania podczas sylwestra materiałów pirotechnicznych z powodu braku opadów w ciągu ostatniego miesiąca.
Wielka akcja ratunkowa
Szef władz lokalnych Mathias Renard powiedział, że rannych jest tak wielu, że zabrakło już miejsc na oddziale intensywnej opieki medycznej oraz w sali operacyjnej regionalnego szpitala, w związku z czym pacjenci są przewożeni do innych placówek. W celu przetransportowania rannych zmobilizowano 10 śmigłowców i 40 karetek.
Relacje świadków
Świadkowie wydarzeń poinformowali, że pożar w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii został spowodowany zimnymi ogniami umieszczonymi na butelkach szampana - przekazała w czwartek telewizja BFM. "Kelnerki niosły butelki szampana z zimnymi ogniami i trzymały je blisko sufitu, co spowodowało pożar" - powiedział jeden ze świadków. "Jedna kelnerka stała na ramionach drugiego kelnera, a butelka i iskry znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od sufitu" - wyjaśnił drugi.
"W kilka sekund klub stanął w płomieniach"
"Gdy zapalił się sufit, w ciągu około dziesięciu sekund cały klub nocny stanął w płomieniach" - powiedziała jedna z obecnych na miejscu osób. "Wszyscy wybiegliśmy z krzykiem, a kiedy się odwróciliśmy, zobaczyliśmy płomienie" - dodała.
Płyną kondolencje ze świata
Prezydent Francji Emmanuel Macron złożył kondolencje osobom pogrążonym w żałobie po tragicznym pożarze w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Zapewnił o "braterskim wsparciu" władze i mieszkańców Szwajcarii. Solidarność z tym krajem wyrazili też liderzy Włoch, Ukrainy i państw bałtyckich. "Myślami jestem z pogrążonymi w żałobie rodzinami i rannymi" - napisał Macron na X. "Szwajcarii, jej mieszkańcom i władzom przekazuję pełną solidarność Francji i nasze braterskie wsparcie" - dodał. Ministerstwo spraw zagranicznych w Paryżu poinformowało wcześniej, że wśród rannych jest dwóch obywateli Francji, którzy zostali "natychmiast objęci opieką przez służby ratunkowe". Premierka Włoch Giorgia Meloni przekazała na X, że "uważnie monitoruje sytuację", i złożyła wyrazy współczucia "rodzinom ofiar, rannych, instytucjom i narodowi szwajcarskiemu".
Szef dyplomacji Ukrainy Andrij Sybiha przekazał na tej samej platformie, że życzy rannym szybkiego powrotu do zdrowia i solidaryzuje się z Szwajcarią. „Pozostańcie silni, drodzy szwajcarscy przyjaciele” - napisał.