Jak przekazał w czwartek sędzia Marciniak, sędziowie NSA, którzy na podstawie obowiązującej od stycznia nowelizacji przepisów powrócili na poprzednio zajmowane stanowiska, zwrócili łącznie 582 tys. 463 zł.

Rozporządzenie ministra sprawiedliwości odnoszące się do zwrotu tych świadczeń weszło w życie 8 lutego. Sędziowie mieli na to 14 dni. Rozporządzenie było wykonaniem zapisu ostatniej nowelizacji ustawy o SN, która weszła w życie z początkiem tego roku. Przepisy odnosiły się także do sędziów NSA.

Według ustawy o SN obowiązującej od 3 kwietnia ub.r. w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie, którzy ukończyli 65. rok życia, jeśli prezydent nie wyraził zgody na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN lub NSA.

Po wydaniu przez Trybunał Sprawiedliwości UE w październiku zeszłego roku postanowienia o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych, polegających m.in. na przywróceniu tych sędziów do orzekania, nowelizacja umożliwiła im powrót do pełnienia urzędu. Według noweli służbę takiego sędziego SN albo sędziego NSA uważa się za nieprzerwaną.

Jak głosiła nowelizacja ustawy o SN obowiązująca od 1 stycznia br. - sędzia, który "powrócił do pełnienia urzędu na poprzednio zajmowanym stanowisku, jest obowiązany do zwrotu świadczeń pobranych w związku z przejściem w stan spoczynku". "Minister sprawiedliwości określi, w drodze rozporządzenia, sposób, tryb, rodzaje oraz termin zwrotu świadczeń" - dodano w noweli.

"Zwrotowi podlega jednorazowa odprawa oraz ekwiwalent pieniężny wypłacony w związku z niewykorzystaniem przysługującego urlopu" - głosiło w związku z tym rozporządzenie. Doprecyzowano w nim, że zwrotu świadczeń, w kwotach równych kwotom wypłaconym, sędzia SN i sędzia NSA "dokonują na rachunek bieżący dochodów albo w formie gotówkowej w kasie odpowiednio SN albo NSA".

W końcu lutego zespół prasowy SN informował, że sędziowie Sądu Najwyższego, którzy powrócili do pełnienia urzędu, zwrócili w wyznaczonym terminie pobrane odprawy i ekwiwalenty urlopowe. - Sumaryczna kwota zwróconych przez sędziów SN świadczeń wyniosła 2 mln 514 tys. zł - mówił Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN.