Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk poinformował w czwartek, że elektryczne hulajnogi będą traktowane jak pojazdy. Dodał, że projekt nowelizacji przepisów jest już "praktycznie gotowy". Obecnie nie ma regulacji, które dotyczą hulajnóg elektrycznych, dlatego ich użytkownicy są traktowani jako piesi, którzy powinni korzystać z chodników.

Reklama

Podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP powiedział, że policja czeka "z utęsknieniem" na zapowiadane przepisy, które - jak zaznaczył - będą konkretnie wskazywały, gdzie takie pojazdy mogą się poruszać. Dodał, że kraje, które wprowadziły takie przepisy, "można policzyć na palcach jednej ręki".

- Obecnie hulajnogi elektrycznej nie można przyporządkować do żadnej definicji zawartej w ustawie Prawo o ruchu drogowym. Nie spełnia ona również przepisów rozporządzenia Rady Europy w sprawie homologacji pojazdów, więc nie można przyporządkować tego urządzenia do żadnej kategorii - wyjaśnił Kobryś. Jak dodał, skoro nie mnożna wskazać, jakiego rodzaju jest to pojazd, to nie można też wskazać uprawnień do kierowania tym urządzeniem, a co za tym idzie - nie można do końca stwierdzić, którą częścią drogi takie urządzenie ma się przemieszczać.

- Podejście konserwatywne do regulacji prawnych mogłoby spowodować interpretacje, że takie urządzenie jest czymś niedopuszczonym do ruchu, zatem po drogach publicznych - a więc i chodnikach - nie może poruszać się w ogóle - opowiada policjant. Podkreśla, że policja w stosunku do kierujących hulajnogami elektrycznymi reaguje przede wszystkim wtedy, gdy ich sposób jazdy może być niebezpieczny.

- Każda taka sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, bo mogą tu zachodzić różne okoliczności zdarzeń, ale o ile ktoś tą hulajnogą porusza po chodniku w sposób bezpieczny, nie robi sobie wyścigów, nie kluczy między pieszymi, czyli nie stwarza zagrożenia, to my co do zasady nie reagujemy - tłumaczy.

Zapewnia jednak, że policja ma rozwiązania prawne umożliwiające karanie kierujących hulajnogami, którzy stwarzają zagrożenie, przy czym kara zależy od miejsca popełnionego wykroczenia. - Jeśli jest to chodnik wchodzący w skład drogi publicznej, to poza pouczeniem przechodzimy przez mandat karny w wysokości do 500 zł aż do wniosku do sądu o ukaranie - wyjaśnia Kobryś.

- Taką osobę możemy ukarać chociażby z art. 98 lub 86 Ustawy kodeks wykroczeń za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Możliwości jest sporo, ale nie chodzi o to, żeby wyłącznie karać za spowodowanie zagrożenia, ale żeby do tych zagrożeń nie dochodziło - podkreśla.

Reklama

Zaznacza, że choć wraz ze wzrostem popularności hulajnóg rośnie też liczba wypadków z ich udziałem, to są to jednak zdarzenia incydentalne. Konkretne dane nie są znane, bo policja nie wyszczególnia takich danych w swoich statystykach. Kobryś zapewnia jednak, że takie sprawy i dokumentacja są prowadzone i przygotowywane tak samo jak w przypadku wypadków drogowych.

Dotychczas w Polsce nie ma przepisów, które uwzględniałyby elektryczne hulajnogi. Chce to uregulować Ministerstwo Infrastruktury, które zapowiedziało, że projekt noweli najprawdopodobniej zostanie wpisany do prac rządu w przyszłym tygodniu.

- Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu to będzie ten czas, kiedy będziemy starali się wpisać projekt ustawy o hulajnogach do prac rządu - powiedział w czwartek minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. - Mam nadzieję procedować ten projekt zgodnie z procedurą legislacyjną. Projekt jest praktycznie gotowy - dodał. Zgodnie z zamierzeniami rządu elektryczne hulajnogi będą traktowane jak pojazdy.

W Niemczech w maju przyjęto prawo dopuszczające elektryczne hulajnogi na ulice. Ma to doprowadzić do popularyzacji tego środka transportu głównie w centrach miast.