Pomnik w Rudziach upamiętnia żołnierzy z grupy Jana Sadowskiego ps. "Blady" i Piotra Burdyna ps. "Poręba, "Kabel", która skupiała głównie dawnych członków WiN-u. Był to jeden z ostatnich leśnych oddziałów działających na Suwalszczyźnie i we wschodniej części Mazur. Pomnik poświęcony jest personalnie Franciszkowi Witkowskiemu ps. "Cygan" (ur. 1922), Mieczysławowi Witkowskiemu ps. "Krawiec"(ur.1925), Julianowi Staśkiewiczowi ps. "Borowy" (ur. 1927) oraz mieszkance wsi Rudzie - Franciszce Pojawis (ur. 1900), która była przypadkową ofiarą bitwy, jaką partyzanci stoczyli w jej gospodarstwie z oddziałami KBW i UB.
- mówił szef MON w Rudziach i podkreślił, że współcześnie ocena tych zdarzeń jest zupełnie inna.
- powiedział Mariusz Błaszczak. Jak zaznaczył, wierność złożonej przysiędze, odwaga i poświęcenie to
Błaszczak dziękował wszystkim zaangażowanym w upamiętnienie zdarzeń w Rudziach, personalnie zwracał się do kpt. Józefa Daszczyńskiego ps. "Mewa" - żołnierza niezłomnego, który brał udział w uroczystościach. Daszczyński należał do organizacji "Sokół", która działała na terenie powiatu węgorzewskiego od 1949 do końca 1951 r.- powiedział PAP Daszczyński, który był represjonowany i więziony w okresie PRL za działaność w podziemiu.
W Niedzielę Palmową 1952 r., która przypadała wówczas 6 kwietnia, we wsi Rudzie doszło do obławy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) i Urzędu Bezpieczeństwa (UB) na patrol żołnierzy podziemia, którzy ukrywali się w gospodarstwie Józefa Pojawisa.
Partol żołnierzy podziemia składał się z czterech osób. Dowodził Franciszek Witkowski ps. "Cygan", a wraz z nim byli: Mieczysław Witkowski ps. "Przekurat", Julian Staśkiewicz ps. "Borowy" i Mieczysław Dudanowicz ps. "Pomidor".
Ponieważ władze nie wiedziały dokładnie, gdzie ukrywają się partyzanci wcześnie rano, około godziny 4, partole KBW i UB otoczyły wsie Rudzie i sąsiednie Szeszki. Gospodarstwo po gospodarstwie szukano partyzantów i gdy około godz. 11 partole podeszły pod gospodarstwo Pojawisów ludzie "Cygana" otworzyli do nich ogień. Dwóch żołnierzy bezpieki zginęło na miejscu. Ciężko ranny został Mieczysław Witkowski "Przekurat" i Julian Staśkiewicz "Borowy". Dowódca patrolu "Cygan" strzelał tak długo, aż skończyła mu się amunicja, a potem próbował przedrzeć się przez pierścień ognia bezpieki rzucając granatami. Nie udało mu się uciec - zastrzelono go.
Julian Staśkiewicz ps. "Borowy" zmarł z powodu odniesionych ran wkrótce po bitwie. Ciężko rannego Mieczysława Witkowskiego ps. ",Krawiec" ", "Przekurat" przetransportowano do szpitala w Białymstoku, gdzie popełnił samobójstwo, zrywając opatrunki. Miejsca ich pochówków pozostają nieznane. Czwarty członek patrolu Mieczysław Dudanowicz "Pomidor" poddał się i został ujęty.
Od kul żołnierzy KBW zginęła Franciszka Pojawis - właścicielka gospodarstwa, w którym ukrywali się partyzanci. Jej 20-letni syn Józef, którego w tym czasie nie było w domu, został aresztowany. Po pokazowym procesie sąd skazał go na karę śmierci, zamienioną potem na dożywocie. Po amnestiach wypuszczono go z więzienia w 1957 r.
Na odsłoniętym w piątek obelisku widnieje napis: "Składamy tutaj hołd Tym, którzy oddali swoje życie za Niepodległą i Wolna Ojczyznę. Ziemia wsi Rudzie uświęcona ofiarą krwi i życia: Franciszka Witkowskiego ps. "Cygan" ur. 1922, Mieczysława Witkowskiego ps. "Krawiec" ur. 1925, Juliana Staśkiewicza ps. "Borowy" ur. 1927, Franciszki Pojawis ur. 1900. Żołnierzy AK-WiN poległych w walce z Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ku pamięci potomnych stawiamy ten kamień, aby ta ofiara nie została zapomniana i była lekcją wierności. Rodzina Witkowskich i Pojawisów Wierni Niepodległej 2019”.
Inicjatorem ustawienia w Rudziach pomnika był działacz PiS w Gołdapi - Andrzej Juchniewicz.